środa, 17 grudnia 2025

Nikołaj Karpicki. Obalamy rosyjską propagandę nt. mieszkańców Donbasu. Do czego kłamstwa są potrzebne imperium Putina?

Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 17.12.2025.
URL: https://postpravda.info/pravda/propaganda/donbas-i-rosyjska-propaganda/


Czyj powinien być Donbas i dlaczego nie można go oddać Rosji? Od kilku tygodni trwają intensywne rozmowy na temat ewentualnego zawarcia porozumienia pokojowego między napadniętą Ukrainą a Rosją, która napadła na ten kraj. Jednym z postulatów, jaki zdają się podtrzymywać także Stany Zjednoczone, jest to aby Kijów zrzekł się całego przemysłowego regionu na wschodzie. Amerykanie mieli podobno mocno naciskać na Wołodymyra Zełeńskiego podczas rozmów w Berlinie, by zgodził się na to ustępstwo wobec Kremla. Putin i jego dopuszczona do głosu na arenie międzynarodowej, zbrodnicza, propagandowa świta próbują od dawna przekonać świat, że Donbas powinien należeć do Federacji Rosyjskiej, bo rzekomo mieszkają tam sami rosyjskojęzyczni i prorosyjsko nastawieni ludzie, a w 2014 roku region ten według Moskwy opowiedział się przeciwko Majdanowi. W dzisiejszym wydaniu PostPravda.Info obalamy spreparowane na użytek wojny mity Kremla. Oto cała prawda o ukraińskim Donbasie w tekście prof. Nikolaja Karpickiego, który mieszka w Słowiańsku.

Kogo popierali mieszkańcy Donbasu po zwycięstwie Majdanu w 2014 roku?

Rosyjska świadomość imperialna odtwarza agresywne mity o mieszkańcach Donbasu, które kremlowska propaganda przekształciła w system narracji, wykorzystywany do usprawiedliwiania wojny przeciwko Ukrainie. Narracje te wciąż są powielane w świadomości masowej, nawet bez bezpośredniego udziału propagandy, i już wpływają na decyzje ludzi nie tylko w Rosji, lecz także poza jej granicami. Większość z nich to kłamstwa i manipulacje wymyślone w chłodnych murach Kremla.

Mit 1: Po zwycięstwie Majdanu w 2014 roku mieszkańcy Donbasu wystąpili przeciwko władzy w Kijowie i wezwali Rosję na pomoc.

Założenie mitu.
W Doniecku odbywały się prorosyjskie demonstracje.

Komentarz. Wbrew prowokacjom i przemocy ze strony zwolenników Rosji, równolegle z prorosyjskimi mitingami w Doniecku wiosną 2014 roku odbywały się masowe manifestacje popierające jedność Ukrainy. 5 marca 2014 roku na centralnym placu Doniecka, pod ukraińskimi flagami, odbył się wiec „w obronie jedności Ukrainy”, w którym uczestniczyło – według różnych źródeł – od 5 do 15 tysięcy osób. Dochodziło do prowokacji i ataków na demonstrantów. 13 marca 2014 roku na wiec poparcia dla jedności Ukrainy w centrum Doniecka przyszło – według różnych danych – od 500 do 1000 osób. Demonstracja zakończyła się krwawą przemocą ze strony prorosyjskich aktywistów. 17 kwietnia 2014 roku od 3 do 5 tysięcy osób zgromadziło się w Donieckim Parku Zwycięstwa na wiecu „Z modlitwą za Ukrainę”, który przebiegł stosunkowo spokojnie.

Za jednością Ukrainy opowiedziała się także większość kościołów Donbasu. 25 lutego 2014 roku z inicjatywy Międzywyznaniowej Rady Kościołów Doniecka i obwodu donieckiego rozpoczął się międzywyznaniowy maraton modlitewny „O pokój, miłość i jedność Ukrainy”. Każdego dnia w centrum Doniecka odbywała się wspólna modlitwa z udziałem przedstawicieli prawosławia, katolicyzmu, protestantyzmu i islamu. Maraton trwał do sierpnia 2014 roku, kiedy seria aresztowań jego uczestników zmusiła organizatorów do opuszczenia placu.

Mit 2: Mieszkańcy Donbasu opowiedzieli się za niepodległością od Ukrainy w referendum w 2014 roku.

Założenie mitu.
Prorosyjscy bojownicy 7 kwietnia 2014 roku w Doniecku ogłosili tzw. „Doniecką Republikę Ludową”, a 11 maja 2014 roku zorganizowali referendum popierające tę decyzję. Wyglądało na to, że w głosowaniu uczestniczyło wielu ludzi, jednak rzeczywistej liczby głosujących nie da się ustalić.

Komentarz. Referendum zorganizowane przez prorosyjskich bojowników było zarówno nielegalne, ponieważ nie miało żadnych podstaw prawnych, jak i nielegitymne, gdyż brakowało w jego sprawie społecznego porozumienia. Prawdziwe referendum zakłada wcześniejszą publiczną dyskusję, której w tym przypadku nie przeprowadzono. Dlatego z punktu widzenia formy organizacji nie było to referendum, lecz swego rodzaju sondaż opinii publicznej. Co więcej, wielu jego uczestników nie rozumiało, nad czym dokładnie głosuje, a każdy nadawał temu wydarzeniu własne znaczenie. Udział w tym przedsięwzięciu tworzył jednak iluzję wpływu na sytuację, co stanowiło psychologiczny mechanizm obronny przed lękiem o przyszłość. Dla wielu osób właśnie ten czynnik był jedynym powodem, by wziąć udział w „referendum”.

Kto jest odpowiedzialny za terror wobec mieszkańców Donbasu?

Mit 3: Po zwycięstwie Majdanu w 2014 roku nowa władza w Kijowie rozpoczęła represje wobec mieszkańców Donbasu, co stało się przyczyną rozpoczęcia walki o oderwanie się od Ukrainy.

Założenie mitu.
Propagandowe fałszywki rozpowszechnione w przestrzeni informacyjnej, które nie znalazły potwierdzenia.

Komentarz. Ze strony zwolenników jedności Ukrainy nie odnotowano przypadków ideologicznie motywowanych tortur ani zabójstw mieszkańców Donbasu, podczas gdy po stronie prorosyjskich zwolenników takich przykładów jest wiele.

Pierwszy akt masowej przemocy na tle ideologicznym miał miejsce 13 marca 2014 roku, kiedy uczestnicy prorosyjskiego wiecu napadli na manifestantów popierających jedność Ukrainy – kilkadziesiąt osób zostało rannych, a 22-letni Dmytro Czerniawski został zabity. 24 maja 2014 roku bojownicy zniszczyli namiot maratonu modlitewnego, a jeden z jego uczestników – pastor donieckiego zboru ewangelicznego „Zgromadzenie Boże” Sergij Kosjak – został tymczasowo zatrzymany i pobity. 4 lipca 2014 roku prorosyjska grupa zbrojna „Rosyjska Armia Prawosławna” pojmała innego uczestnika maratonu, greckokatolickiego księdza Tychona Kulbakę. Cierpiący na cukrzycę duchowny spędził 12 dni w niewoli bez leków, był torturowany i przeżył cudem. 8 czerwca 2014 roku w Słowiańsku prorosyjscy bojownicy pod dowództwem Igora Girkinа (Striełkowa) porwali, brutalnie torturowali i rozstrzelali czterech członków zielonoświątkowego Kościoła „Przemienienie Pańskie”: dwóch diakonów – Wiktora Bradarskiego i Wołodymyra Welyczkę, oraz dwóch synów pastora – Ruwyma i Alberta Pawenków. 8 sierpnia 2014 roku został porwany pastor, uczestnik modlitewnego maratonu Ołeksandr Chomczenko, który przez cztery dni był brutalnie torturowany. Jego zdrowie nigdy się nie poprawiło, a 14 lutego 2018 roku duchowny zmarł. Podobnych przypadków było bardzo wiele, jednak tylko część z nich trafiła do mediów.

Mit 4: Ukraina przez osiem lat ostrzeliwała mieszkańców Donbasu.

Założenie mitu.
Relacje mieszkańców Donbasu o tym, że byli ostrzeliwani przez Ukrainę.

Komentarz. Siły prorosyjskie w Donbasie mogły prowadzić działania bojowe jedynie przy pełnym zaopatrzeniu i wsparciu technicznym ze strony Rosji i właśnie ten fakt był główną przyczyną trwających starć zbrojnych. Jednocześnie można wskazać dwa powody, dla których jeszcze przed pełnoskalową inwazją, w wyniku artyleryjskich wymian ognia wzdłuż linii frontu, pociski nierzadko trafiały w dzielnice mieszkalne, również w wyniku tzw. „ognia przyjacielskiego”. Po pierwsze, podczas takich potyczek obie strony aktywnie manewrowały, starając się uniknąć ognia przeciwnika i często strzelały „na wyprzedzenie”, by objąć ogniem przypuszczalne pozycje wroga. Po drugie, używano pocisków artyleryjskich i rakiet systemów Grad o przekroczonym terminie przydatności, co prowadziło do odchyleń od planowanej trajektorii i nieprzewidywalnych trafień. Wiele zeznań naocznych świadków opiera się na uogólnieniach, że wszystkie ostrzały przypisuje się stronie, której nie popierają.

Oprócz przypadkowych zniszczeń zdarzały się także celowe prowokacje ze strony prorosyjskich formacji zbrojnych, mające na celu utrzymanie określonego poziomu aktywności bojowej, ponieważ od tego zależało ich materialne wsparcie.

Strona ukraińska wprowadziła szczególny reżim prawny strefy prowadzenia „operacji antyterrorystycznej” (ATO) i określiła zasady zabezpieczenia oraz gwarancje prawne dla żołnierzy.

Rosja natomiast nie wprowadziła podobnego reżimu – wypłaty za udział w działaniach bojowych miały formę dodatków „za szczególne warunki służby wojskowej”. W ten sposób dla prorosyjskich formacji powstał materialny bodziec do utrzymywania intensywności walk, w tym poprzez ostrzały ludności cywilnej, by sprowokować ogień zwrotny.

Taktyka całkowitego niszczenia miast podczas ich oblężeń zaczęła być stosowana przez stronę rosyjską na Donbasie od 2022 roku, po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji. Strona ukraińska nigdy nie stosowała podobnej taktyki.

Polityczne tradycje mieszkańców Donbasu

Mit 5: Większość mieszkańców Donbasu zawsze głosowała na partie prorosyjskie, co świadczy o ich pragnieniu bycia z Rosją, a nie z Ukrainą.

Założenie mitu.
W wyborach parlamentarnych 26 października 2014 roku w obwodzie donieckim według list partyjnych zwyciężył uznawany za prorosyjski „Blok Opozycyjny”, zdobywając 38,9% głosów. Na drugim miejscu znalazł się „Blok Petra Poroszenki” – 18,2%, a na trzecim Komunistyczna Partia Ukrainy – 10,2%. W okręgach jednomandatowych obwodu donieckiego często wygrywali byli członkowie Partii Regionów, uznawani za prorosyjskich. W wyborach parlamentarnych 21 lipca 2019 roku według list partyjnych zwyciężyła również uważana za prorosyjską partia „Opozycyjna Platforma – Za życie”, uzyskując 41,77% głosów.

Komentarz. Wyniki tych wyborów nie odzwierciedlały prorosyjskich nastrojów, lecz potrzebę znalezienia kompromisu z Rosją, by nie bać się wojny i móc spokojnie odwiedzać krewnych na okupowanym terytorium. Mieszkańcy obwodu donieckiego z założenia akceptowali lokalny dyskurs polityczny, który był im bliski i zrozumiały, a w jego ramach wybierali tych, którzy – ich zdaniem – zajmowali umiarkowane stanowisko. W tym przejawiało się utopijne marzenie o odtworzeniu przestrzeni bez granic, takiej jak istniała w Związku Radzieckim. Pełnoskalowa inwazja uświadomiła wielu mieszkańcom Donbasu utopijność ich marzenia o „otwartej”, wspólnej przestrzeni.

Tożsamość mieszkańców Donbasu i wpływ rosyjskiej ideologii

Mit 6: Mieszkańcy Donbasu chcą do Rosji, ponieważ uważają się za Rosjan.

Założenie mitu.
Mit stworzony przez rosyjską propagandę na podstawie dowolnego uogólnienia pojedynczych nastrojów.

Komentarz. Na Donbasie historycznie dominowała tożsamość lokalna, zgodnie z którą ludzie utożsamiają się przede wszystkim ze swoją miejscowością lub wspólnotą, a nie z państwem. Ideologia radziecka narzucała identyfikację z sztuczną wspólnotą „narodu radzieckiego”, z której dziś pozostała jedynie nostalgia za wspólną przestrzenią bez granic, w której mieszkali przyjaciele i krewni. Podobnie jak dominacja przekonań komunistycznych w okresie ZSRR nie zmieniła tożsamości mieszkańców Donbasu, tak rozpowszechnienie prorosyjskich nastrojów również nie mogło jej przekształcić w rosyjską tożsamość narodową.

Wielu mieszkańców Donbasu nadal utrzymuje lokalną tożsamość, z której perspektywy oceniają, co może im zaoferować Ukraina, a co Rosja. Pod wpływem silniejszej rosyjskiej propagandy część ludności popiera Rosję, lecz po inwazji liczba takich osób maleje. Ich orientacja jest raczej ideologiczna niż narodowa – nie czują się Rosjanami. Jednocześnie wojna na Donbasie przyspieszyła rozwój ukraińskiej tożsamości obywatelskiej, a wolontariat i pojawienie się osób wewnętrznie przesiedlonych sprzyjają jej umacnianiu i rozwojowi więzi między regionami.

W rezultacie na Donbasie nie ma podziału etnicznego – wszystkich łączy lokalna tożsamość, na której podstawie kształtuje się nowa ukraińska wspólnota obywatelska.


czwartek, 11 grudnia 2025

Nikołaj Karpicki. Czy powrót kultury rosyjskiej na salony w świetle wojny jest możliwy? Czym grozi relatywizacja agresji na Ukrainę?

Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 10.12.2025.
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/ideologiczny-koncept-kultury-rosyjskiej/


Jak powinniśmy dziś odnosić się do kultury rosyjskiej w świetle wojny, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie? Kieruję ten artykuł przede wszystkim do odbiorców europejskich i amerykańskich. Ukraińcom trudno będzie powiedzieć coś nowego, oni i tak wszystko rozumieją. Pisanie o tym nie jest łatwe. Ja sam dorastałem na Syberii, przez wiele lat wnosiłem własnym filozoficznym pisarstwem wkład w kulturę rosyjską, a teraz świadomie opowiadam się po stronie Ukrainy. Kiedy zabierałem się do pracy nad tym artykułem, akurat dotarła wiadomość o ataku rakietowym na blok mieszkalny w Tarnopolu. Około stu rannych, trzydziestu trzech zabitych, wśród nich sześcioro dzieci.

Miejsce kultury rosyjskiej w wojnie ideologicznej

Po wszystkich zbrodniach popełnionych przez Rosję każda jej forma reprezentacji – w sporcie, nauce, kulturze – jest dla Ukraińców nie do przyjęcia. W warunkach wojny na wyniszczenie nie może istnieć inne podejście. Odmienną kwestią jest to, jak mają odnosić się do kultury rosyjskiej Europejczycy, którzy żyją w stosunkowo spokojnych warunkach. W historii było przecież wiele państw, które prowadziły wojny eksterminacyjne i popełniały potworne zbrodnie, a mimo to nie odrzucamy kultur tych krajów. Co więc zrobić z Rosją?

Twórczość kulturowa wymaga wolności, dlatego rosyjskie państwo przez całą swoją historię pozostawało w konflikcie z kulturą, zmuszając twórców do pracy na rzecz ideologii państwowej. W najlepszym razie oferowano wybór między zapomnieniem w biedzie a uznaniem państwowym. W najgorszym – między wolnością a Gułagiem. Dlatego wielu twórców starało się dostosować do władzy, rezygnując z wolności artystycznej i własnych przekonań. Tak dokonywała się ideologiczna mobilizacja kultury, przekształcająca ją w narzędzie wojny.

Można to porównać do takiej sytuacji: choć każdy człowiek jest wyjątkową jednostką, to jednak jeśli Rosja mobilizuje go do armii, która idzie by zabijać Ukraińców, to i tak będzie postrzegany jako wróg. Skoro Rosja prowadzi wojnę ideologiczną, mobilizując w tym celu kulturę rosyjską, to i stosunek do niej w Ukrainie będzie wrogi.

Czy dekonstrukcja kultury rosyjskiej jest możliwa? Nie jesteśmy szympansami

Nawet w okresach pokoju Związek Radziecki żył w stanie wojny ideologicznej, a szkolna edukacja była całkowicie podporządkowana jej celom. Nauczyciele oczekiwali od nas nie tyle zrozumienia artystycznej koncepcji, ile umiejętności wydobycia „właściwego” ideologicznego przesłania: wyjaśnienia, jakie poglądy wyraża bohater i jakie stanowisko zajmuje autor. Dziś nastąpiła zmiana ideologicznego konceptu – zamiast kultury radzieckiej funkcjonuje kultura rosyjska, ale istota pozostała ta sama. Ten koncept Rosja wykorzystuje jako broń ideologiczną w wojnie przeciwko Ukrainie. Dlatego Ukraińcy odrzucają kulturę rosyjską – i jest to fakt wynikający z logiki wojny o przetrwanie. Jednak ja widzę rozwiązanie w zniszczeniu tej ideologicznej broni poprzez dekonstrukcję konceptu kultury. Jak to zrobić?

Kultura to przestrzeń twórczej samorealizacji jednostki oparta na najwyższych wartościach. Społeczeństwo, w którym wszystko regulowane jest jedynie normami społecznymi, niezwiązanymi z wartościami kulturowymi, to społeczeństwo naszych najbliższych krewnych w świecie zwierząt, czyli szympansów. Jeśli będziemy żyć wyłącznie zgodnie z instynktami społecznymi, cofniemy się więc do stanu pierwotnego.

W latach szkolnych wydawało mi się, że system radziecki wpajał najwyższe wartości, które miały poskromić pierwotne instynkty społeczne uczniów. Jednak już w starszych klasach zrozumiałem, że się myliłem. System radziecki oferował nie wartości, lecz ideologiczne wytyczne, mające na celu manipulowanie instynktami społecznymi. Na studiach filozoficznych wiedziałem, że te wytyczne w przyszłości uniemożliwią mi nauczanie filozofii i publikowanie własnych prac.

Dla mnie filozofia jest ucieleśnieniem osobistego doświadczenia życiowego, skierowanego na to, co wieczne i uniwersalne. Tego szukałem w tradycjach filozoficznych rosyjskiej, niemieckiej, indyjskiej, chińskiej i wielu innych. Jednak system radziecki dopuszczał jedynie filozofię marksistowską, faktycznie zakazując innego sposobu myślenia. Podobny konflikt z systemem przeżywali pisarze, artyści, reżyserzy filmowi, humaniści. Wielu wybierało kompromis – i tym samym zabijało swój talent.

Gdy oglądamy genialne filmy lub czytamy wybitne utwory literackie epoki radzieckiej, zazwyczaj nie zastanawiamy się, że za każdym z nich kryła się ciężka walka twórców z normami społecznymi ZSRR o skrawki wolnej przestrzeni kulturowej. Bardzo często ta walka kończyła się porażką – a wtedy autorzy kaleczyli własne dzieła, dostosowując je do ideologicznych wytycznych. Prawdziwa twórczość kulturalna istnieje w wymiarze „osobiste – uniwersalne”. Tymczasem system radziecki widział w kulturze jedynie „społecznie znaczące”, zastępując kulturę jej imitacją w formie ideologicznego konstruktu.

Kiedy przyszedł faszyzm, Rosja nie miała już przyszłości

Upadek Związku Radzieckiego początkowo otworzył przede mną możliwość nauczania filozofii i publikowania. Cenzura została zniesiona, a dostęp do dziedzictwa kulturowego był wolny. W tamtych latach wierzyłem, że Rosja stanie się normalnym krajem demokratycznym – takim jak Polska czy Ukraina. Lecz gdy w pierwszych wyborach parlamentarnych zwyciężyła partia o orientacji imperialnej i szowinistycznej, zrozumiałem, że perspektywa nadejścia faszyzmu do mojej ojczyzny jest całkowicie realna. Kiedy rozpoczęła się pierwsza wojna rosyjsko-czeczeńska, stało się jasne, że trzeba walczyć wszelkimi siłami, aby zapobiec nadejściu kolejnej totalitarnej dyktatury. A kiedy zaczęła się druga wojna czeczeńska, uświadomiłem sobie, że przegraliśmy – i że Rosja nie ma już przyszłości.

Na początku lat 90. Rosyjska Cerkiew Prawosławna cieszyła się w społeczeństwie ogromnym szacunkiem za to, że zdołała przetrwać i zachować tradycję religijną w latach władzy radzieckiej. Jednak zauważałem, że każde kolejne pokolenie studentów odnosiło się do RCP nieco gorzej niż poprzednie i w ciągu dwudziestu lat głęboki szacunek ustąpił całkowitemu odrzuceniu. Młodzież coraz wyraźniej widziała, że Cerkiew oferuje nie religię, lecz religijną ideologię. Nie akceptowano takiego wyboru.

Podobne zmiany zachodziły w moim osobistym stosunku do kultury rosyjskiej. Początkowo postrzegałem ją jako przestrzeń wolnej twórczości, nietkniętą ideologią komunistyczną. Rosyjskich nacjonalistów, którzy usprawiedliwiali swoje imperialne roszczenia „wielką kulturą rosyjską”, uważałem za margines. Po dziesięciu latach okazało się, że to właśnie moje rozumienie kultury – w wymiarze „osobiste – uniwersalne” – stało się marginalne, podczas gdy w świadomości społecznej utrwaliło się ideologiczne, imperialne pojmowanie kultury rosyjskiej. Dziś ten ideologiczny konstrukt przekształcił się w broń wojny przeciwko Ukrainie, a w perspektywie i moim odczuciu – przeciw całej cywilizacji europejskiej.

Co może zrobić Europa? Zamykać rosyjskie centra, ale to dopiero początek

Dla Ukraińców, którzy jednocześnie stawiają opór agresji militarnej i ideologicznej, każda forma reprezentacji Rosji jest nie do przyjęcia. Ale jak mają odnosić się do kultury rosyjskiej przedstawiciele innych narodów europejskich, które obecnie nie prowadzą wojny? Oczywiste jest, że w takich okolicznościach należy wygaszać wszelkie programy kulturalne, które w taki czy inny sposób reprezentują współczesną Rosję jako państwo: działalność rosyjskich centrów kultury („Domów Rosyjskich”), fundacji „Russkij Mir”, Rossotrudniczestwa, Roskoncertu i innych podobnych instytucji. Ale czy to wystarczy? Uważam, że konieczna jest również konsekwentna dekonstrukcja ideologicznego konceptu kultury rosyjskiej w świadomości społecznej.

Przeprowadzenie takiej dekonstrukcji bez strat jest niemożliwe, a to oznacza, że trzeba będzie przestać mówić o rosyjskiej tradycji kulturowej jako całości. Jednak nie powinno to w żaden sposób wpływać na osobisty stosunek do twórców, autorów dzieł kultury. Po prostu ten stosunek nie powinien zależeć od ideologicznych wytycznych ani od jakiejkolwiek konceptualizacji kultury. W tym celu wystarczy nie oceniać pisarza czy artysty z perspektywy społecznej i przestać doszukiwać się u niego „właściwej” albo „wrogiej” postawy ideologicznej.

Z punktu widzenia szkoły radzieckiej popełniam główny grzech: rozpatruję twórczość kulturową w wymiarze „osobiste – uniwersalne”, nie zważając na jej ideologiczne obciążenie ani na jej społeczne znaczenie. Być może w warunkach wojny ideologicznej, rozpętanej przez Rosję, ktoś nawet zarzuci mi „dezercję”. Ale tylko w ten sposób można nie upodobniać się do wroga – pokonać smoka i samemu nie stać się smokiem.

Nie oczekuję od twórcy kultury, by był nauczycielem życia, wzorem moralnym czy nosicielem „właściwej” ideologicznej postawy. Twórcy są takimi samymi ludźmi jak wszyscy inni: ze swoimi słabościami, uprzedzeniami, egoizmem. Różnią się tylko tym, że toczą walkę o przestrzeń osobistej twórczości, wolnej od dyktatu instynktów społecznych. I nie wszystkim udaje się tę wolność zachować. Wielu idzie na kompromis z wymaganiami władzy lub społeczeństwa i tym samym niszczy swój talent. Nic na to nie poradzimy: taka jest wyboista droga wszelkiej twórczości kulturowej wewnątrz społeczeństwa.

Skoro w społeczeństwie rosyjskim utrwaliła się nienawistna wobec człowieka dyktatura, narzucająca ideologicznie nasycone rozumienie „kultury rosyjskiej”, to znaczy, że z tego rozumienia i z takiej kultury należy całkowicie zrezygnować. Również po to, by zachować możliwość istnienia wolności artystycznej w ogóle, poza nurtem ideologicznym, zawłaszczającym dziś niemal całe pole. Co z rosyjskimi twórcami, którzy próbują odnaleźć się na tym wąskim marginesie, gdzie rzadko kto ma siłę i odwagę, by przetrwać? Każdy z nich może mieć w sobie cechy i strony złe oraz dobre. To więc odbiorca, także w kontekście tego wszystkiego co sobie powiedzieliśmy, musi zdecydować czy i kogo wybierze.