Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 12.10.2026.
URL: https://postpravda.info/pravda/propaganda/narracje-o-ii-wojnie-swiatowej/
Interview with Vladimir Putin to Tucker Carlson By Kremlin.ru, Źródło: Wikimedia Commons CC BY 4.0
Fałszywe narracje o II wojnie światowej rozpowszechniane są coraz częściej już nie tylko w Rosji. Jednym z najbardziej znanych popularyzatorów alternatywnego spojrzenia na tę totalną wojnę stał się amerykański komentator polityczny Tucker Carlson. Co kryje się za jego rewizją historii? Czy to niedostateczna wiedza, a może określona ideologia? Czy reinterpretacja dziejów II wojny światowej staje się sposobem na usprawiedliwianie ustępstw wobec współczesnej Rosji?
We wrześniu 2024 roku Tucker Carlson rozmawiał z Darrylem Cooperem, autorem podcastu historycznego Martyr Made, który uznał Winstona Churchilla za głównego złoczyńcę II wojny światowej. W październiku 2026 roku, podczas rozmowy z brytyjskim politykiem konserwatywnym Jacobem Rees-Moggiem, Carlson sam zaczął już podawać w wątpliwość zasadność brytyjskiego oporu wobec Hitlera. W obu rozmowach można dostrzec wspólną logikę. Wojnę przedstawia się jako skutek niechęci do szukania kompromisu, a odpowiedzialność nazistowskiego reżimu schodzi na dalszy plan.
We wrześniu 2024 roku Tucker Carlson rozmawiał z Darrylem Cooperem, autorem podcastu historycznego Martyr Made, który uznał Winstona Churchilla za głównego złoczyńcę II wojny światowej. W październiku 2026 roku, podczas rozmowy z brytyjskim politykiem konserwatywnym Jacobem Rees-Moggiem, Carlson sam zaczął już podawać w wątpliwość zasadność brytyjskiego oporu wobec Hitlera. W obu rozmowach można dostrzec wspólną logikę. Wojnę przedstawia się jako skutek niechęci do szukania kompromisu, a odpowiedzialność nazistowskiego reżimu schodzi na dalszy plan.
Masowa eksterminacja czy błąd administracyjny?
Na początku rozmowy z Darrylem Cooperem Carlson przedstawił swojego gościa jako najważniejszego spośród współczesnych popularnych historyków w Stanach Zjednoczonych. Nie tylko więc udostępnił Cooperowi swoją platformę, lecz także z góry przedstawił go jako autorytatywnego badacza, któremu warto ufać.
A należy bardzo jasno zaznaczyć, że zdaniem Coopera to brytyjski premier Winston Churchill ponosi główną odpowiedzialność polityczną za to, że wojna z połowy XX wieku przerodziła się w katastrofę na ogromną skalę. Główne więc pytanie o to, dlaczego nazistowskie Niemcy rozpętały wojnę napastniczą w Europie, zastępuje on pobocznym wątkiem: dlaczego Wielka Brytania nie zaakceptowała skutków niemieckiej ekspansji, co wypacza cały dalszy wywód. Natomiast Carlson w wywiadzie popiera ogólny kierunek argumentacji Coopera, podważając wraz z nim moralną ocenę działań aliantów.
Innym wywrotowym twierdzeniem Darryla Coopera było to, że w 1941 roku Niemcy rozpoczęły wojnę przeciwko Związkowi Radzieckiemu, nie przygotowawszy się do przetrzymywania milionów jeńców wojennych i cywilnych więźniów. Według niego Niemcy „nie miały żadnego planu” i po prostu wysyłały ludzi do obozów, w których zginęły miliony. W jego błędnym więc ujęciu masowa śmierć ludzi na okupowanych terytoriach wynikała przede wszystkim z nieprzygotowania niemieckiego kierownictwa, a nie z zamierzonego planu eksterminacji ludzi. W ten sposób zastępuje on ideologiczne motywy polityki nazistowskiej problemami administracyjnymi związanymi z jej realizacją. Taka zamiana jest szczególnie niebezpieczna w odniesieniu do Holokaustu.
I tu, podczas wywiadu, Tucker Carlson przyznał rozmówcy rację, stwierdzając: „Myślę, że wiele z tego, co słyszymy o II wojnie światowej, jest kłamstwem”. Zastrzegł przy tym, że jest gotów uznać nazistów za złych, a Stany Zjednoczone za najbardziej szlachetnego uczestnika II wojny światowej. Innymi słowy, Carlson nie ogłasza nazistowskich Niemiec niewinnymi ani nie twierdzi, że wszystkie działania aliantów były bezprawne. Jego stanowisko jest bardziej złożone: podważa sam system ocen moralnych, który ukształtował się po zwycięstwie nad nazizmem. W jego ujęciu pamięć o II wojnie światowej stała się narzędziem pozwalającym państwom zachodnim usprawiedliwiać późniejsze wojny, w tym wspieranie Ukrainy.
Kwestia zasadności prowadzenia wojny
W dyskusji z Jacobem Rees-Moggiem z kolei, która miała miejsce 2 października 2026 roku Tucker Carlson już sam stawia pytanie, czy Wielka Brytania w ogóle powinna była walczyć z Hitlerem. Podstawą jego argumentacji jest kwestia ceny, jaką trzeba było zapłacić za opór wobec agresora. Carlson twierdził, że Hitler rzekomo nie dążył do wojny z Wielką Brytanią, a jego roszczenia terytorialne wobec Polski wynikały z konsekwencji I wojny światowej. Innymi słowy, choć Tucker Carlson nie usprawiedliwia bezpośrednio agresji mającej na celu całkowite zniszczenie Polski, to jednak ją normalizuje – przedstawia ją jako zwykły konflikt terytorialny, który rzekomo z winy Wielkiej Brytanii przerodził się w wojnę światową.
Rees-Mogg sprzeciwił się Carlsonowi, wskazując, że rezygnacja z oporu nie gwarantowałaby Wielkiej Brytanii bezpieczeństwa. Przeciwnie, gdyby Niemcy podporządkowały sobie kontynentalną Europę, położenie Wielkiej Brytanii mogłoby stać się jeszcze bardziej niebezpieczne. Carlson obstawał jednak przy innym kryterium oceny: skoro kraj zapłacił ogromną cenę, być może decyzja o przystąpieniu do wojny była błędem. Carlson ponownie zastępuje więc pytanie o to, czy należało przeciwstawić się agresorowi, pytaniem o to, na ile opór się opłacił.
Racjonalne i irracjonalne zło
W istocie więc w swoich narracjach Tucker Carlson proponuje ideologię kompromisu ze złem, nie uwzględniając tego, że zło może mieć różną naturę. W każdym kraju zło jest obecne w codziennym życiu społecznym. Korupcja, samowola, łamanie prawa, nadużywanie władzy, dyskryminacja – wszystko to w różnym stopniu występuje w różnych społeczeństwach. Dlatego społeczeństwa wypracowują mechanizmy kompromisu, które pozwalają ograniczać szkody i rozwiązywać konflikty. Należy jednak odróżnić zło racjonalnie wytłumaczalne, wynikające z łamania norm w imię korzyści, władzy, bezpieczeństwa, zasobów lub innych egoistycznych celów, od zła irracjonalnego.
Korupcjonista przywłaszcza sobie pieniądze, ponieważ chce się wzbogacić. Polityk nadużywa swoich uprawnień, ponieważ dąży do utrzymania władzy. Nawet jeśli takie działania wyrządzają społeczeństwu szkody, ich motywy można zrozumieć w kategoriach interesów i bodźców. Jeśli w warunkach konfliktu społecznego motywy przeciwnika są zrozumiałe, można spróbować określić granice jego interesów i zaproponować kompromis.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy działania destrukcyjne stają się celem samym w sobie lub są postrzegane jako warunek konieczny realizacji misji ideologicznej. W takim przypadku korzyści materialne mogą ustąpić miejsca przekonaniom, zgodnie z którymi określona grupa ludzi powinna zostać zniszczona, państwo ma prawo podporządkować sobie sąsiadów, a historyczną niesprawiedliwość należy wyeliminować za wszelką cenę.
Działania destrukcyjne, szkodzące nawet tym, którzy je podejmują, mogą świadczyć o takiej naturze zła, której nie da się wyjaśnić wyłącznie interesami materialnymi. W takim przypadku zło nabiera charakteru irracjonalnego. Oczywiście ideologia może współistnieć z interesami ekonomicznymi, walką o władzę i dążeniem do bezpieczeństwa, dlatego nie zawsze da się wyznaczyć wyraźną granicę między złem racjonalnym a irracjonalnym. Różnica między nimi staje się jednak oczywista w sytuacji, gdy człowiek musi wybierać między własnymi egoistycznymi interesami a przekonaniami ideologicznymi.
Nazistowskie Niemcy: gdy ideologia okazuje się ważniejsza niż korzyści
W nazistowskich Niemczech zło zostało wpisane w ideologię państwową: teorię rasową, antysemityzm, ideę zdobywania przestrzeni życiowej oraz przekonanie o konieczności unicestwienia domniemanych wrogów. Masowa eksterminacja ludzi posiadających specjalistyczne umiejętności wymagała jednak ogromnych nakładów zasobów. Mimo to nazistowskie kierownictwo upatrywało swojej historycznej misji w realizacji tej polityki, która z punktu widzenia egoistycznej racjonalności, ukierunkowanej na korzyści materialne, wydawała się irracjonalna.
Jeśli potraktować nazistowskie Niemcy jako państwo kierujące się przede wszystkim racjonalnie uzasadnionymi korzyściami, pojawia się pokusa, by wyciągnąć wniosek, że można było się z nimi porozumieć, proponując im akceptowalne warunki. Jeśli jednak decydującą rolę odgrywały założenia ideologiczne, ustępstwa nie tylko nie powstrzymałyby ekspansji, lecz także umocniłyby przekonanie, że przeciwnik nie jest gotów stawić oporu.
Darryl Cooper tłumaczył masową śmierć ludzi nieprzygotowaniem niemieckiej administracji do konsekwencji wojny. Jego zdaniem po napaści na Polskę Hitler rzekomo dążył do porozumienia z Wielką Brytanią i Francją, a Churchill przyczynił się do przedłużenia konfliktu. W tej interpretacji nazistowskie kierownictwo jawi się nie tyle jako reprezentant ideologii eksterminacji, ile jako rząd, który popełnił katastrofalne błędy i wpadł w pułapkę własnych decyzji. Z tej perspektywy II wojna światowa staje się rezultatem nieustępliwości, błędnych kalkulacji i braku dyplomatycznego kompromisu.
Od Hitlera do Putina
Chociaż Tucker Carlson nie twierdził, że w pełni zgadza się ze wszystkimi wypowiedziami Coopera, to jednak normalizuje jego sposób myślenia. Jeśli zło, którego ucieleśnieniem był nazizm, można wyjaśnić racjonalnymi interesami, pojawia się przypuszczenie, że przeciwstawianie się mu było niepotrzebne lub wiązało się z nadmiernymi kosztami. A jeśli wojnie można było zapobiec poprzez ustępstwa, opór wobec agresora zaczyna wyglądać na skutek decyzji przywódców politycznych, którzy przedłożyli konfrontację nad kompromis.
Fałszywe narracje o II wojnie światowej mogą nie tylko zniekształcać przeszłość, lecz także zastępować kryteria oceny teraźniejszości. Przedstawiają opór wobec agresora jako ryzykowną i wątpliwą awanturę, a ustępstwa – jako przejaw roztropności.
Od 2014 roku wielu zachodnich polityków próbowało wyjaśniać działania Rosji racjonalnymi względami bezpieczeństwa, dążeniem do zachowania wpływów na obszarze postsowieckim lub obawami związanymi z rozszerzaniem NATO. Takie wyjaśnienia służyły uzasadnianiu współpracy z Moskwą i poszukiwaniu kompromisu. Jeśli bowiem rosyjskie kierownictwo pragmatycznie broni swoich interesów, można znaleźć formułę, która pozwoli zaspokoić część jego żądań, zachować pokój i stopniowo włączyć Rosję w system wzajemnych powiązań gospodarczych.
Problem polega na tym, że rosyjskie kierownictwo kieruje się wyobrażeniem o szczególnej misji historycznej Rosji i prawie Moskwy do decydowania o politycznej przyszłości sąsiednich narodów. Neguje podmiotowość Ukrainy i jest gotowe kontynuować wojnę pomimo ogromnych strat ludzkich, kosztów gospodarczych i międzynarodowej izolacji. Pod tym względem putinowską Rosję łączy z hitlerowskimi Niemcami motywowane ideologicznie dążenie do dominacji, które przeważa nad racjonalnymi względami materialnymi.
Europejska kultura polityczna w dużej mierze opiera się na poszukiwaniu kompromisów. To jedno z najważniejszych osiągnięć cywilizacji zachodniej, które nie przyszło jej łatwo – po wielu krwawych wojnach. Poszukiwanie kompromisu jest sztuką dyplomacji. Mądrość polityczna nie polega na eliminowaniu wszelkich rozbieżności, lecz na umiejętności znajdowania rozwiązań pozwalających rozstrzygać konflikty. Historia XX wieku pokazuje jednak, że dyplomacja nie zawsze zapobiega wojnie. Układ monachijski z 1938 roku, który umożliwił Niemcom aneksję Kraju Sudetów, jedynie otworzył drogę do dalszej ekspansji militarnej. Dlatego trzeba rozumieć motywy przeciwnika i oceniać, w jakim stopniu można je wyjaśnić racjonalnie.
Korea i Wietnam: dlaczego nie ma gotowej formuły?
W warunkach wojny nie istnieje gotowa formuła pozwalająca określić, na jakie kompromisy można sobie pozwolić, a na jakie nie. W 1950 roku Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny pod egidą ONZ po napaści Korei Północnej na Koreę Południową. W tamtym czasie obie części Korei znajdowały się pod rządami dyktatur. Z czasem jednak Korea Południowa przekształciła się w demokratyczne państwo prawa, podczas gdy w Korei Północnej utrzymał się reżim totalitarny.
Agresja Korei Północnej wynikała nie tylko z interesów materialnych, lecz także z założeń ideologicznych. Ponieważ porozumienie z północnokoreańskim reżimem było niemożliwe, Stany Zjednoczone musiały bronić jej środkami militarnymi. Również ta decyzja wymagała jednak poszukiwania kompromisów w wielu kwestiach. W jakim stopniu można tolerować autorytarny charakter południowokoreańskiego reżimu? Jak uzyskać zgodę amerykańskiego społeczeństwa na udział w wojnie? Wzdłuż jakiej linii można zgodzić się na rozejm z reżimem północnokoreańskim?
Wojna zakończyła się trwałym rozejmem, które samo w sobie również stanowiło kompromis. Pokazuje to, że w określonych okolicznościach kompromis z nosicielami irracjonalnego zła jest jednak możliwy. Nie oznacza to jednak, że można porozumieć się z nimi w sprawie współpracy opartej na wzajemnych korzyściach. Później podobna sytuacja pojawiła się, gdy Stany Zjednoczone próbowały obronić Wietnam Południowy przed agresją Wietnamu Północnego. Tym razem jednak wojna nie zakończyła się trwałym rozejmem, lecz katastrofą. Poszukiwanie kompromisu w takich sytuacjach wymaga politycznej mądrości, ponieważ nie istnieje prosta formuła pozwalająca z góry rozstrzygnąć, kiedy wojna jest konieczna, a kiedy lepszym rozwiązaniem okazuje się kompromis.
Narracje historyczne a wojna w Ukrainie
Fałszywe narracje historyczne o II wojnie światowej, propagowane przez Tuckera Carlsona, kształtują kryteria podejmowania decyzji politycznych we współczesnym świecie. Jeśli bowiem agresja militarna hitlerowskich Niemiec miała racjonalne uzasadnienie, a zwycięstwo nad nimi zostało okupione zbyt wysoką ceną, to zgodnie z taką logiką rozsądniej byłoby zawrzeć z nimi porozumienie korzystne dla obu stron.
Rozumując w podobny sposób można by też uznać, że państwa zachodnie same ponoszą odpowiedzialność za konfrontację z Rosją, ponieważ odmawiają ustępstw wobec Moskwy, które miałyby rzekomo przywrócić pokój. Tucker Carlson nie musi dowodzić, że rosyjska agresja jest usprawiedliwiona. Wystarczy, że nieustannie podkreśla koszty oporu, podaje w wątpliwość konieczność przeciwstawiania się agresorowi i przedstawia kompromis jako z góry rozsądniejszą alternatywę.
W rzeczywistości Carlson wykorzystuje stereotypy wobec Rosji charakterystyczne dla zachodnich przywódców, którzy nawet po aneksji Krymu przez długi czas szli na ustępstwa wobec Moskwy. Wierzyli, że za zbrodniczymi działaniami rosyjskiego kierownictwa kryją się racjonalne motywy, a zatem można się z nim porozumieć. Błędnie zakładali, że jeśli zaoferuje się zbrodniczemu reżimowi korzyści materialne, zrezygnuje on z dalszej ekspansji militarnej.
Rosyjska inwazja na Ukrainę pokazała, że to zło także ma charakter irracjonalny. Świadczy o tym terror pozbawiony sensu z militarnego punktu widzenia, którego przejawem są ataki na cywilów zabijanych na ulicach, w miejskich autobusach i we własnych mieszkaniach. Co więcej, taka polityka nie tylko nie przynosi Rosji korzyści, lecz także prowadzi do jej wyniszczenia.
Na Zachodzie o porozumieniu z Rosją nadal mówią jedynie ci, którzy uważają, że zło po pierwsze zawsze ma racjonalne wyjaśnienie oparte na ludzkim egoizmie, a po drugie stanowi nieodłączny element życia, ponieważ egoizm jest cechą wszystkich ludzi. Właśnie w takim obrazie świata funkcjonuje Tucker Carlson, propagujący ideologię kompromisu ze złem. Być może podobne podejście ma obecny prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który nawet teraz, w obliczu terroru wymierzonego w ludność cywilną Ukrainy, nadal wywiera presję na Kijów, aby umożliwić zawarcie porozumienia z Rosją.
Największe niebezpieczeństwo tej ideologii polega nie tyle na tym, że otwarcie usprawiedliwia zło, ile na tym, że proponuje subtelniejszy mechanizm jego normalizacji, przedstawiając je jako racjonalne, zrozumiałe, a zatem dopuszczające kompromis. Od ideologii normalizowania i racjonalizowania zła do ideologii współpracy z irracjonalnym złem jest jednak tylko jeden krok. Każde porozumienie o współpracy z nosicielami irracjonalnego zła czyni wszystkich pozostałych uczestników takiego układu współsprawcami tego zła. Dlatego ci, którzy próbują współpracować z Rosją, ryzykują, że staną się współsprawcami terroru wymierzonego w ludność cywilną i przyczynią się do dalszej eskalacji rosyjskiej agresji militarnej.
Jak dotąd ani Tucker Carlson, ani Donald Trump nie wykonali tego kroku – od normalizowania racjonalnego zła do współpracy z irracjonalnym złem. Czas pokaże, czy zdecydują się na to w przyszłości.











