Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 16.09.2026.
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/rosyjska-swiadomosc-imperialna-pacyfizm/
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/rosyjska-swiadomosc-imperialna-pacyfizm/
Ilustracja: „Ojczyzna – bagno”, z serii „Pomnik specjalnej operacji wojskowej”, 2025 r. Facebook „Partia Umarłych”
Rosyjska świadomość imperialna to spektrum różnych postaw, które płynnie przechodzą jedna w drugą. Na przeciwległych biegunach tego spektrum znajdują się z jednej strony nekroimperializm, a z drugiej – imperialny pacyfizm. Obie te postawy ukształtowały się jeszcze w czasach radzieckich, jednak w warunkach wojny rosyjsko-ukraińskiej przybrały zupełnie nowe formy. Prof. Nikołaj Karpicki prowadzi przez meandry rosyjskiej świadomości imperialnej między nekroimperializmem, a imperialnym pacyfizmem.
Świadomość imperialna epoki radzieckiej
Zwycięski w Rosji bolszewizm opierał się na ideologii walki klas. Jego siłą napędową była nienawiść do wroga, który z racji samej swojej klasowej natury uosabiał zło. Za najwyższą wartość uznawano nie jednostkę, lecz społeczeństwo. W imię celów społecznych usprawiedliwiano wszelkie ofiary ludzkie.
Postawa ta wiązała się z kultem śmierci, którego ślady można dostrzec w radzieckiej symbolice: godle ZSRR w kształcie wieńca przypominającego wieniec nagrobny, mauzoleum, kulcie mumii Lenina, a także gloryfikowaniu śmierci w filmach i pieśniach. Ostatecznie doprowadziła ona do totalnych represji, które w znacznej mierze miały charakter irracjonalny.
Jednak masowe poparcie dla komunistów mógł zapewnić tylko atrakcyjny projekt przyszłości. Przyszłość, w której dominuje kult śmierci, a ludzi czekają nowe represje, nie mogła nikogo przyciągać. Śmierć oznacza bowiem w istocie zaprzeczenie przyszłości. Władze radzieckie potrzebowały obrazu przyszłości atrakcyjnego zarówno wewnątrz kraju, jak i poza jego granicami.
W związku z tym ogłosiły swoim ostatecznym celem zbudowanie idealnego społeczeństwa – komunizmu, w którym wszystko miało być bezpłatne. Zakładano zniesienie pieniędzy i innych atrybutów państwa, a ze złota, jak obiecywał Włodzimierz Lenin, miały powstać publiczne toalety.
W ten sposób w Związku Radzieckim ukształtowały się dwie przeciwstawne tendencje: praktyczna, związana z przemocą, represjami, wojną i kultem śmierci, oraz utopijna, związana z ideałami postępu, pokoju i sprawiedliwości społecznej. Ponieważ obie tendencje wyrastały z tego samego źródła, zwolennicy postępu i sprawiedliwości społecznej, zafascynowani ideologią komunistyczną, z łatwością stawali się narzędziami radzieckiej machiny represyjnej lub terrorystami w innych krajach.
Projekt komunistycznej przyszłości zakładał zniesienie państwa, jednak okres przejściowy miał oznaczać ekspansję Związku Radzieckiego aż do momentu, gdy ostatni kraj na planecie stanie się socjalistyczny. Innymi słowy, był to projekt imperialny zamaskowany pod postacią utopii.
W późnym Związku Radzieckim ten agresywny projekt imperialny coraz częściej promowano pod pozorem walki o pokój. Skoro bowiem zwycięstwo komunizmu było historycznie nieuchronne, wystarczyło po prostu poczekać na moment, gdy wszystkie państwa staną się socjalistyczne. Z jednej strony Związek Radziecki głosił kurs na pokojowe współistnienie z państwami kapitalistycznymi, z drugiej – nadal prowadził wojny w różnych częściach świata, wspierając wszelkie reżimy dyktatorskie, które deklarowały swoje przywiązanie do socjalizmu.
W radzieckich szkołach uczono historii całkowicie podporządkowanej temu założeniu ideologicznemu. Według tej wersji historii Rosja nieustannie rozszerzała swoje terytorium w sposób pokojowy i nigdy na nikogo nie napadała. Każda agresja militarna Związku Radzieckiego, na przykład inwazja na Afganistan, przedstawiana była jako operacja pokojowa.
Większości obywateli radzieckich podobała się pacyfistyczna retoryka władz ZSRR. Chcieli stabilnego i pokojowego życia w ogromnym państwie, którego jednocześnie wszyscy mieliby się bać i które wszyscy mieliby szanować. Z jednej strony zajmowali stanowisko imperialne, z drugiej zaś nie chcieli żadnych wojen. Tę wewnętrznie sprzeczną postawę proponuję nazywać „imperialnym pacyfizmem”.
To właśnie tę postawę odziedziczyło wielu Rosjan. Aby nie stracić ich poparcia, Włodzimierz Putin zakazał nazywania rosyjskiej inwazji na Ukrainę wojną, oficjalnie wprowadzając termin „specjalna operacja wojskowa”.
Sprzeczność między represyjną praktyką Związku Radzieckiego a pacyfistyczną utopią rodziła wewnętrzne napięcie w ideologii radzieckiej. Michaił Gorbaczow próbował je przezwyciężyć, reformując Związek Radziecki z pozycji imperialnego pacyfizmu. W tym celu ogłosił politykę „głasnosti”, pozwalając na krytykę represyjnych i nekrofilskich praktyk okresu stalinowskiego, a jednocześnie ze wszystkich sił dążąc do zachowania Związku Radzieckiego.
Imperialny pacyfizm miał jednak charakter utopijny i nigdy wcześniej nie znalazł urzeczywistnienia w praktyce państwowej. Próba jego realizacji doprowadziła do kryzysu państwa i rozczarowania społeczeństwa projektem komunistycznym – zarówno w jego wariancie represyjnym, jak i pacyfistycznym. Ostatecznie stało się to jednym z czynników, które doprowadziły do rozpadu Związku Radzieckiego.
Transformacja imperializmu po rozpadzie Związku Radzieckiego
W połowie lat 90. w rosyjskiej świadomości społecznej dominował imperialny pacyfizm. Pierwsza wojna czeczeńska wywołała masowy ruch antywojenny. Jednak nawet wśród przeciwników wojny większość sprzeciwiała się niepodległości Czeczenii. Uważali oni jednak, że wojna jest jeszcze gorszym rozwiązaniem, dlatego należy walczyć o pokój nawet z zaprzysięgłym wrogiem. Tylko pojedyncze osoby otwarcie opowiadały się za prawem narodu czeczeńskiego do samostanowienia.
W tym okresie zaczęła kształtować się nacjonalistyczna interpretacja mitu imperialnego. Jeśli ideologia Związku Radzieckiego opierała się na internacjonalizmie, a sama Rosja była postrzegana jako jedna z piętnastu republik związkowych, to w masowej świadomości postradzieckiej Rosji wszystko zaczęło wyglądać tak, jakby czternaście republik odłączyło się od samej Rosji. Nostalgia za Związkiem Radzieckim stopniowo przekształcała się w marzenie o odrodzeniu imperium rosyjskiego. W rezultacie pojawiło się znacznie bardziej agresywne, nacjonalistyczne rozumienie imperializmu, a wojna zaczęła być postrzegana jako dopuszczalny sposób sprawiedliwego przywracania terytoriów, które odłączyły się od Rosji, do tak zwanego „ruskiego miru”.
Zwolennik tej ideologii – Włodzimierz Putin – był jednym z inicjatorów drugiej wojny czeczeńskiej, rozpoczętej jesienią 1999 roku, którą tym razem rosyjskie społeczeństwo masowo poparło. W przeciwieństwie do Michaiła Gorbaczowa i ideologów „pierestrojki” Putin, jako typowy przedstawiciel służb specjalnych, nie rozumiał, do czego w ogóle potrzebny jest imperialny pacyfizm. W celu umocnienia własnej władzy umiejętnie wykorzystał serię operacji specjalnych polegających na wysadzeniu budynków mieszkalnych w Bujnaksku, Moskwie i Wołgodońsku we wrześniu 1999 roku. W wyniku tych eksplozji zginęło ponad trzysta osób, a ponad tysiąc zostało rannych.
Udało się zapobiec piątej operacji specjalnej – przeprowadzonej w Riazaniu – i zatrzymać osoby, które bezpośrednio podłożyły materiały wybuchowe w piwnicy budynku mieszkalnego. Jak się okazało, była to grupa operacyjna moskiewskiego FSB. Większość mieszkańców Rosji zignorowała informacje o tym fakcie publikowane w mediach i poparła nową wojnę w Czeczenii, prowadzoną z wyjątkowym okrucieństwem wobec ludności cywilnej.
Bezpośrednio obserwowałem, jak inteligentni ludzie, którzy jeszcze niedawno opowiadali się za pokojem, zaczęli mówić, że w Czeczenii trzeba wszystko wypalić. Problem nie polegał na tym, że nie wiedzieli o udziale FSB w zamachach terrorystycznych, lecz na tym, że chcieli, aby to właśnie Czeczeni byli uznani za winnych. Stworzony wizerunek Czeczenów jako wroga uruchomił w świadomości społecznej proces wypierania imperialnego pacyfizmu przez bardziej agresywną formę imperializmu – nekroimperializm.
Imperialny pacyfizm w Ukrainie po rozpadzie Związku Radzieckiego
W okresie radzieckim wielu ludziom atrakcyjna wydawała się możliwość życia w ogromnym państwie przy jednoczesnym zachowaniu własnej tożsamości narodowej i kultury. Lojalność mieszkańców republik wchodzących w skład Związku Radzieckiego, w tym także Ukrainy, w znacznej mierze zapewniano poprzez propagowanie imperialnego pacyfizmu w formie internacjonalizmu. I rzeczywiście, przed rosyjską inwazją wśród Ukraińców silne były sympatie do Rosji. Sympatie te nie oznaczały jednak ani rezygnacji z ukraińskiej tożsamości, ani chęci przyłączenia się do Rosji.
Współczesna Rosja prowadzi natomiast politykę agresywnego imperializmu w formie rosyjskiego szowinizmu, a rosyjska propaganda rozpowszechnia fałszywą narrację, jakoby wśród Ukraińców dominowała właśnie tożsamość rosyjska i jakoby chcieli oni żyć w składzie Rosji. W Ukrainie narracja ta wygląda absurdalnie, ponieważ zdecydowana większość ludności, w tym także osoby rosyjskojęzyczne, zawsze zachowywała ukraińską tożsamość. W Rosji jednak większość ludzi uważa tę narrację za prawdziwą i wykorzystuje do usprawiedliwiania wojny przeciwko Ukrainie.
Aby stworzyć wewnątrz Ukrainy choćby minimalną podstawę społecznego poparcia dla rosyjskiej okupacji, kremlowscy propagandyści tworzyli fałszywe narracje, według których w wyniku rewolucji na Majdanie do władzy doszli naziści, którzy poddają Rosjan represjom. W ten sposób próbowali przekształcić pozostałości imperialnego pacyfizmu w radzieckim wydaniu w jego agresywną formę, jednak udało im się to tylko częściowo. Większość mieszkańców wszystkich regionów Ukrainy, w tym również tych, które stanowiły bazę prorosyjskich polityków, poparła opór wobec rosyjskiej agresji militarnej.
Kraj, w którym zwyciężył nekroimperializm
Wraz z dojściem Putina do władzy rozpoczął się proces kształtowania nekroimperializmu jako systemu państwowego. Na pierwszym etapie, w okresie ożywienia gospodarczego i odbudowy gospodarki Rosji, ludzie obserwowali wzrost swoich dochodów, co odpowiadało wizji przyszłości z perspektywy imperialnego pacyfizmu. Jednak sprzeczność między utopią a rzeczywistością doprowadziła do protestów, które osiągnęły kulminację w latach 2011–2012.
Zajęcie Krymu przedstawiano jako zwycięstwo osiągnięte bez działań wojennych, co ponownie odpowiadało wyobrażeniom imperialnego pacyfizmu: z jednej strony było to zwycięstwo militarne, z drugiej – wojny rzekomo nie było. Wywołało to masowe poparcie dla okupacji Krymu zarówno wśród zwolenników imperialnego pacyfizmu, jak i nekroimperializmu. Jednak dalsza wojna ponownie zaostrzyła tę sprzeczność, która została rozstrzygnięta całkowitym zwycięstwem nekroimperializmu w wyniku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. Od tego momentu w Rosji wszelkie przejawy pacyfizmu, nawet w jego imperialnej formie, traktowane są jako przestępstwo zagrożone wieloletnim pozbawieniem wolności.
Siły pokojowe Rosji – kim są?
Rosyjski nekroimperializm zakłada, że sama wojna ma wartość, ponieważ upraszcza świat i wzmacnia władzę centralną. Jednak ten nekrofiliczny nastrój nie jest naturalną cechą ludzi i im dłużej trwa wojna, tym silniej w społeczeństwie będą ujawniać się nastroje imperialnego pacyfizmu. Sądzę, że już teraz, gdyby przeprowadzono referendum, większość Rosjan zagłosowałaby za pokojem z Ukrainą. Nie oznacza to jednak, że popierają oni Ukrainę. Oznacza jedynie, że uważają za konieczne ułożenie sobie stosunków z taką Ukrainą, jaka istnieje, choć większość z nich nadal odnosi się do niej wrogo.
Czy oznacza to, że w Rosji nie ma ludzi miłujących wolność, którzy odrzucają imperializm i popierają Ukrainę? Oczywiście, że nie. Czym innym jest jednak sytuacja, gdy człowiek samodzielnie i dobrowolnie dokonuje wyboru moralnego i określa swoją postawę życiową, a czym innym – gdy poglądy poszczególnych grup ludzi kształtują się pod wpływem okoliczności społecznych. Jednostki nie są w stanie stworzyć ruchu społecznego – potrzebne jest również poparcie określonych grup społecznych.
Choć w Rosji jest bardzo wiele osób, które popierają Ukrainę i życzą jej zwycięstwa, nie tworzą one ruchu społecznego. Z drugiej strony powstały warunki społeczne sprzyjające nasilaniu się nastrojów imperialnego pacyfizmu w różnych warstwach społecznych. Właśnie dlatego rosyjskie władze podejmują działania represyjne i wprowadzają zakazy, aby nie dopuścić do przekształcenia tych nastrojów w ruch społeczny.
Te imperialno-pacyfistyczne nastroje próbują wykorzystywać niektórzy rosyjscy politycy opozycyjni. Na przykład 12–13 czerwca 2026 roku zorganizowali w Berlinie zjazd partii „Mirnaja Rossija” („Pokojowa Rosja”), która reprezentuje niewielką grupę emigrantów i raczej nie jest zdolna do występowania w imieniu rosyjskiego społeczeństwa. W samej Rosji powstawanie nawet takich organizacji jest dziś niemożliwe.
Największy wkład w ukształtowanie imperialnego pacyfizmu jako stanowiska politycznego wniósł Aleksiej Nawalny. Wymowna jest pod tym względem jego debata z 20 lipca 2017 roku z przedstawicielem agresywnego imperializmu Igorem Girkinem – terrorystą, który kierował operacją zajęcia Słowiańska w 2014 roku. Później obaj uczestnicy tej dyskusji padli ofiarą represji ze strony rosyjskich władz, co pośrednio świadczy o szczerości ich przekonań, a Aleksiej Nawalny został nawet zamordowany w więzieniu.
Aleksiej Nawalny nie popierał Ukrainy, jednak próbował przekonać Igora Girkina, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie jest niekorzystna dla samej Rosji i dlatego lepiej żyć w pokoju z taką Ukrainą, jaka istnieje. Dla Igora Girkina argumenty te nie miały żadnego znaczenia, ponieważ z perspektywy nekroimperializmu pokojowe życie Rosji samo w sobie nie ma wartości: wartością Rosji jest jej siła, którą demonstruje ona na wojnie.
Na pytanie widza skierowane do Nawalnego, czy uważa on Igora Girkina za zbrodniarza wojennego, padła następująca odpowiedź: „…jeśli chodzi o zbrodniarzy wojennych – to jest precyzyjne określenie. Jeśli więc zabijał osoby niebiorące udziału w walce, jeśli popełniał czyny, które są bezpośrednio wymienione w dokumentach prawnych, to wtedy każdy człowiek, w tym Igor Iwanowicz, będzie przedmiotem postępowania sądowego… To jest sprawa sądu, a nie Aleksieja Nawalnego”. Innymi słowy, Aleksiej Nawalny nie uznawał samego terrorystycznego zajęcia całego miasta za zbrodnię wojenną, a także stwierdził, że nie do niego należy ocena samego faktu torturowania i zabijania mieszkańców Słowiańska, o których nie mógł nie wiedzieć.
Aleksiej Nawalny i Igor Strelkow (Igor Girkin) podczas debaty 20 lipca 2017 r. Zrzut ekranu z transmisji wideo „Nawalny LIVE”. Źródło: oficjalna strona debaty na stronie internetowej Nawalnego
Rzecz w tym, że zarówno Aleksiej Nawalny, jak i Igor Girkin postrzegali wydarzenia w Donbasie z perspektywy interesów Rosji, choć różnie rozumieli te interesy. Wiara Aleksieja Nawalnego w polityczny ideał – „Piękną Rosję przyszłości” – była niewątpliwie szczera, skoro był gotów poświęcić dla niego swoją wolność. Ideał ten, ze względu na swój utopijny charakter, przypomina ideał przyszłego społeczeństwa komunistycznego, dla którego urzeczywistnienia szczerzy komuniści również byli gotowi ponosić ofiary.
Ale być może niesprawiedliwie nazywam pacyfizm rosyjskich polityków opozycyjnych imperialnym? Przyjrzyjmy się na przykład stanowisku jednego z najbardziej konsekwentnych rosyjskich pacyfistów – Lwa Szłosberga, który również poświęcił wolność w imię swoich przekonań. 17 sierpnia 2026 roku w Rosji skazano go na 11 lat pozbawienia wolności.
Lew Szłosberg z pozycji pacyfistycznych potępiał nie tylko rosyjską agresję, lecz także dążenie Ukrainy do przeniesienia działań odwetowych na terytorium Rosji. – Nie istnieje samoobrona w postaci prowadzenia działań wojennych na terytorium innego państwa. Samoobrona zawsze ogranicza się do granic własnego państwa – twierdził. – Jestem przeciwny zabijaniu ukraińskich żołnierzy. Jestem przeciwny zabijaniu ukraińskich cywilów. Jestem przeciwny zabijaniu rosyjskich żołnierzy i przeciwny zabijaniu rosyjskich cywilów. Jego zdaniem działania wojenne należy po prostu zatrzymać, a dopiero potem przez dziesięciolecia dyskutować o statusie okupowanych terytoriów. Swoją decyzją o pozostaniu w Rosji, a tym samym o trafieniu do więzienia, Lew Szlosberg udowodnił, że wierzy w to, co mówi. Jednak wydaje mi się, że i tak oszukuje sam siebie. Jest przecież oczywiste, że dopóki trwa totalna wojna na wyniszczenie, znaczenie mają nie granice państwowe, a jedynie linia frontu.
Wyobraźmy sobie niemieckich pacyfistów i antyfaszystów z czasów II wojny światowej, którzy potępialiby przeniesienie działań wojennych na terytorium Niemiec i proponowali po prostu je zatrzymać, a następnie przez dziesięciolecia dyskutować o statusie okupowanych państw. Również w tym przypadku nazwałbym taki pacyfizm imperialnym, ponieważ w istocie broniłby on integralności terytorialnej III Rzeszy.
Imperialny pacyfizm ma charakter utopijny: jego zwycięstwo może być jedynie tymczasowe, po czym nastąpi militarystyczny rewanż. Dlatego uważam, że do trwałego pokoju może doprowadzić nie imperialny pacyfizm, lecz dekonstrukcja Rosji jako imperium.











