środa, 18 lutego 2026

Nikołaj Karpicki. Egzystencjalne doświadczenie wojny

Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 19.01.2026.
URL: https://postpravda.info/pravda/front/egzystencjalne-doswiadczenie-wojny/


Doświadczenie egzystencjalne to wszystko, co wpływa na stosunek do życia i dla wielu ludzi, szczególnie w Ukrainie, to właśnie wojna zajmuje obecnie miejsce centralne. Szczególnie dotyczy to tych, którzy żyją w strefie przyfrontowej. Egzystencjalne doświadczenie wojny obejmuje nie tylko to, co człowiek obserwuje – bombardowania, kryzys infrastruktury podtrzymującej życie, zniszczenia i śmierć ludzi – lecz także to, czego doświadcza wewnętrznie. Jednak doświadczenie wewnętrzne nabiera wartości egzystencjalnej dopiero wtedy, gdy nienawiść zostaje przezwyciężona w intencji, strach i bezczynność – w czynach, a poczucie nieokreśloności oraz iluzoryczne oczekiwania – w wizji przyszłości.

Egzystencjalne doświadczenie wojny to nie tylko wiedza, lecz zrozumienie, które zmienia człowieka

W 2022 roku postanowiłem zostać w Słowiańsku. Miasto było nieustannie ostrzeliwane, ale znacznie bardziej przerażająca wydawała się perspektywa okupacji. Wówczas trzy razy dziennie śledziłem wiadomości z frontu: sytuacja dramatycznie się pogarszała i nie było jasne, czy nasze miasto przetrwa. Można było przenieść się na tyły albo za granicę, ale tu jest mój dom. Był też inny powód, by zostać: tylko bezpośrednia bliskość wojny mogła dać mi autentyczne zrozumienie, które pozwoliłoby mi o niej pisać. Wiedza i zrozumienie doświadczenia życia to nie to samo. Wiedza oznacza posiadanie informacji. Autentyczne zrozumienie – innymi słowy, zrozumienie w sensie egzystencjalnym – to przemyślenie wiedzy na podstawie własnego doświadczenia życiowego.

Nienawiść w egzystencjalnym doświadczeniu wojny

Nienawiść. Żyjesz swoim zwykłym życiem – praca, codzienne sprawy, relacje – i nagle ktoś, bez żadnego powodu, próbuje cię zabić. Całe państwo pracuje na ten właśnie cel. Zwracasz się do znajomych i krewnych w Rosji, lecz zamiast słów wsparcia słyszysz oskarżenia o nazizm i aprobatę dla inwazji. Po 24 lutego 2022 roku wielu mieszkańców Ukrainy straciło domy, pracę, bliskich i już czwarty rok zmuszeni są walczyć o przetrwanie. Nic więc dziwnego, że rodzi się wśród nich wszechogarniająca nienawiść do wszystkiego, co kojarzy się z Rosją.

W pierwszych miesiącach wojny nienawiść ta pomogła ukraińskiemu społeczeństwu się zmobilizować, lecz z czasem stawała się coraz bardziej destrukcyjna. Nienawiści bowiem nie da się zatrzymać w sobie – po prostu wypala od środka. Pojawia się potrzeba jej wyładowania, choćby w mediach społecznościowych. Jednak tekstów pełnych przekleństw pod adresem wroga sami wrogowie nie czytają. Czytają je natomiast przyjaciele, którym ta nienawiść jest przekazywana.

W ten sposób, przekazywana z człowieka na człowieka, nienawiść narasta jak kula śnieżna, podczas gdy jej adresat pozostaje nieosiągalny. Ani Putin, ani jego otoczenie nie czytają naszych postów. Skumulowana agresja zaczyna więc przesuwać się na bliższe cele: najpierw na skorumpowanych i niekompetentnych biurokratów, potem na ukraińskich polityków oraz działaczy społecznych i religijnych, którzy przemilczają problemy, następnie na tych, którzy darzą ich szacunkiem, a ostatecznie na wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób nie spełnili naszych oczekiwań. Zaczynają się utarczki wewnątrz wspólnot Ukraińców i proukraińsko nastawionych aktywistów, a w tej wewnętrznej kłótni główny wróg – Rosja – schodzi na dalszy plan.

Intencja. Wystarczy wpuścić w siebie nienawiść, a ona całkowicie przejmie nad tobą władzę. Dlatego wewnętrznie zdystansowałem się od tego uczucia, a pracę nad filozoficznym dziennikiem czasu wojny przekształciłem w praktykę transformowania emocji w zrozumienie. Zamiast nienawiści we mnie ugruntowała się intencja walki aż do pełnego zwycięstwa nad państwem-agresorem i ukarania wszystkich winnych zbrodni wojennych. Nienawiść jest namiętnością, która wybucha spontanicznie i tłumi wolę człowieka. Intencja natomiast jest ukierunkowaniem własnej woli, porządkuje uczucia i mobilizuje siły.

Trwa już czwarty rok wojny na pełną skalę. Sytuacja na froncie stale się pogarsza. Rosja wzmacnia swój potencjał militarny. Europa coraz wyraźniej odczuwa realne zagrożenie inwazją, zwłaszcza Polska i państwa bałtyckie. Skala zagrożeń nie wpływa jednak na moją intencję, ponieważ nie zależy ona ani od mojego stanu psychicznego, ani od okoliczności zewnętrznych. Zmienia się jedynie forma walki. Dla mnie jest nią praca ze słowem.

Wewnętrzne przeżycia w egzystencjalnym doświadczeniu wojny

Strach. W mieście przyfrontowym nie ma czasu na chowanie się przed ostrzałami, a ja zresztą nie mam się gdzie schować. Dlatego gdy zaczyna się ostrzał, po prostu liczysz na to, że kolejny pocisk, dron czy bomba nie trafią w ciebie. Na początku jest strasznie, potem człowiek się przyzwyczaja i ostrzały przestają odciągać od pracy nad tekstami, nawet jeśli słychać huk nalotu, od którego drżą szyby w oknach. Teraz, gdy piszę te słowa, zupełnie blisko rozległ się potężny wybuch – dom zadrżał, a na ulicy zawyły syreny. Prąd na moment zanikł, lecz natychmiast wrócił i można pracować dalej.

Strach jest odczuwany inaczej na zapleczu i w pobliżu frontu. Czasem wydaje mi się, że na głębokim zapleczu jest nawet straszniej. Gdy śmierć jest blisko, strach staje się bardzo konkretny: trwa ostrzał – jest strach, ucichło – pojawia się rozluźnienie, jakby nic się nie wydarzyło. Człowiek nie jest w stanie żyć w ciągłym napięciu, psychika sama wygasza emocje. Im jednak dalej od frontu, tym bardziej przeraża przyszłość i niepewność sytuacji. Strach rozmywa się i staje się stałym tłem postrzegania rzeczywistości.

Niepewność. Mieszkam na obrzeżach Słowiańska, gdzie łączność telefoniczna jest słaba. Czasami po ostrzale na długo znika prąd i nie wiesz, kiedy zostanie przywrócony – ani czy w ogóle zostanie. Wtedy zostajesz w ciemności, z rozładowanym laptopem, bez możliwości dowiedzenia się, co dzieje się wokół. Być może wróg jest już blisko – a ty nawet o tym nie wiesz. Jedynie zimno w nocach zimowych przerywa tę sensoryczną izolację od świata, ponieważ pompa, która tłoczy gorącą wodę do kaloryferów, nie może działać bez elektryczności. Jeśli temperatura spadnie poniżej zera, rury pękną (na szczęście jeszcze do tego nie doszło). W takie chwile naprawdę dociera do ciebie groza niepewności jutra – tej, od której ratowała praca przy komputerze, dopóki było prąd.

Prognozy analityków rzadko się sprawdzają, ponieważ niemożliwe jest obliczenie wszystkich czynników wojny. Możemy jedynie odnotowywać tendencje – a te są teraz bardzo złe. Ale jeśli przyszłość nie jest przesądzona, może zmienić się wbrew najczarniejszym oczekiwaniom. Miejsce na nadzieję pozostaje zawsze.

Bezczynność. Choć praca męczy, bezczynność jest o wiele straszniejsza. Latem 2022 roku Słowiańsk opustoszał, a wielu spośród tych, którzy zostali, straciło swoje codzienne zajęcia. Siedzisz całymi dniami w domu bez światła, bez możliwości odwrócenia uwagi, tylko obserwujesz, jak twoje miasto jest ostrzeliwane. W protestanckim kościele „Dobra Nowina” znajoma powiedziała: „Staraj się być tu jak najczęściej, bo po prostu siedzieć w domu jest nie do wytrzymania”. Na szczęście mnie ten problem nie dotyczył, bo stale pracowałem nad tekstami, wiedziałem, że wykonuję ważną pracę i czułem się w aktywnej życiowej postawie. Dlatego spokojnie odnosiłem się do ostrzałów i innych trudności, które stają się nie do zniesienia, jeśli tkwi się w biernym obserwowaniu. Najcenniejsze w czasie wojny jest ważna sprawa, która nie pozwala pogrążyć się w bezczynności.

Postrzeganie przyszłości w egzystencjalnym doświadczeniu wojny

Iluzoryczne oczekiwania. Gdy front jest blisko, żyje się z dnia na dzień, nie licząc na przyszłość, i wtedy przestaje się rozumieć ludzi żyjących na zapleczu, którzy funkcjonują w iluzorycznych oczekiwaniach. Najpierw w Ukrainie wszyscy liczyli na nową broń, która miała przełamać sytuację na froncie. Później spodziewano się, że Rosji skończą się żołnierze. Półtora roku temu, gdy Rosjanie zaczęli posuwać się w stronę Pokrowska, w Ukrainie woleli tego nie dostrzegać – wszyscy mówili o lokalnych sukcesach pod Charkowem i zapewniali, że przeciwnikowi wkrótce zabraknie sił do ofensywy.

Na moje słowa, że nie ma żadnych oznak wyczerpania, przeciwnie – potencjał militarny Rosji rośnie, rozmówcy reagowali skrajną irytacją, a czasem agresją. Podważałem bowiem iluzje, które moralnie podtrzymywały ludzi. Zburzenie fałszywych nadziei prowadziło jednak do bolesnego rozczarowania. W tym sensie bliżej frontu jest mi łatwiej: nie ma iluzji – nie ma też rozczarowań.

Dziś, gdy armia rosyjska naciera, przyszłość wydaje się mroczna, a śmierć bywa tak bliska, że przyszłości jakby w ogóle nie było. Paradoksalnie, aby ją odzyskać, trzeba zrezygnować z oczekiwania.

Zniekształcenie percepcji i postawa pasywna. Obraz przyszłości zawsze rozmija się z rzeczywistością. Co więcej, samo oczekiwanie przyszłości zniekształca postrzeganie teraźniejszości. Przed wojną nikt nie wyobrażał sobie, że przyszłość może okazać się aż tak przerażająca, i dla chwilowych korzyści ekonomicznych Europejczycy – także Ukraińcy – pobłażali dyktatorowi zamiast przygotowywać się do wojny. Jednak nawet wojna nie doprowadziła do powszechnego otrzeźwienia, a jedynie zmieniła charakter iluzorycznych oczekiwań.

Oczekiwanie katastroficznej przyszłości tłumi wolę, a optymizm oparty na oczekiwaniu rozluźnia – jedno i drugie uniemożliwia gotowość na przyszłość. W 2022 roku czekaliśmy: oto nadchodzi nowa broń, która zmieni sytuację na polu walki, a gdy tylko wyjdziemy na granice z 1991 roku, zapanuje pokój. Iluzoryczne oczekiwania przeszkodziły dostrzec, że wojna nie zakończyłaby się niezależnie od wyniku kontrofensywy, i że przetrwanie wymaga przygotowania się do długotrwałej wojny na wyniszczenie.

Dla wielu stosunek do przyszłości przypomina prognozę pogody – przyjmuje się ją jako nieuchronną. A jeśli nie da się z tym pogodzić, szuka się innego, bardziej optymistycznego synoptyka… albo analityka wojskowego. To kształtuje postawę pasywną. Jej cena w czasie wojny jest zbyt wysoka, a przyszłość zawsze okazuje się inna, niż się spodziewaliśmy. Postawa aktywna oznacza, że przyszłości się nie oczekuje, lecz projektuje na podstawie własnych decyzji.

Wizja przyszłości. Oczekiwanie zawsze zniekształca postrzeganie teraźniejszości. Wizja przyszłości, która nie opiera się na oczekiwaniu, lecz na świadomości własnych możliwości i własnej intencji, przeciwnie, pozwala adekwatnie postrzegać teraźniejszość. Przyszłość nie jest faktem danym jak prognoza pogody, lecz możliwością, która nieustannie kształtuje się poprzez nasze decyzje; istnieje ona w naszym wewnętrznym zamiarze jako wektor naszych dążeń. Pozwala to przyjmować rzeczywistość taką, jaka jest, bez dopasowywania jej do iluzorycznych oczekiwań. Zamiast tego zmieniamy własne wewnętrzne priorytety. Rzeczywistość jest przerażająca: zbyt wiele zrobiono źle, zbyt wiele było kradzieży i zdrad, by biernie oczekiwać zwycięstwa nad Rosją. I właśnie dlatego nie trzeba niczego pasywnie oczekiwać, skoro w tej strasznej rzeczywistości można budować alternatywny projekt przyszłości – projekt zwycięstwa nad Rosją. Wizja przyszłości nie jest oczekiwaniem, lecz systemem priorytetów i ogólnym wektorem dążeń opartym na rozumieniu rzeczywistości bez iluzji.