Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 26.05.2026.
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/kraje-baltyckie-zagrozone/
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/kraje-baltyckie-zagrozone/
Czy krajom bałtyckim grozi rosyjska inwazja? Przywódca Kreml może uznać, że właśnie teraz otworzyło się okno możliwości. Rosyjska armia ma doświadczenie w prowadzeniu nowoczesnej wojny. W przypadku ataku na kraje bałtyckie minie co najmniej kilka miesięcy, zanim europejskie armie i przemysł zbrojeniowy dostosują się do współczesnego jej typu. Do tego prezydent USA Donald Trump demonstruje niechęć do udzielenia pomocy Europejczykom. Czy jednak istnieją realne przesłanki do takiej inwazji? Zachodni wywiad nadal nie dostrzega oznak jej przygotowań, a można też przytoczyć szereg argumentów politycznych i gospodarczych podważających taki scenariusz. Pozostaje jednak jeszcze jeden argument, często pomijany – mesjanistyczne wyznaczanie celu Rosji, które doprowadziło do władzy takiego człowieka jak Putin. Czy więc polityka może przewyższyć logikę?
Czy Rosja może zaatakować kraje bałtyckie przed zakończeniem wojny w Ukrainie?
Istnieją poważne argumenty przemawiające za tym, że Rosja nie może rozpocząć nowej wojny właśnie teraz. Po pierwsze, z wojskowego punktu widzenia nie jest jeszcze gotowa do nowej wojny. Po drugie, Rosja już ugrzęzła w wojnie z Ukrainą i dlatego nie będzie mogła odciągać sił na nową wojnę. Po trzecie, atak na inne państwa pogorszy i tak już trudną sytuację gospodarczą w Rosji oraz zwiększy niezadowolenie społeczne.
Odpowiadając na pierwszy argument, można zauważyć, że przygotowanie do wojny to proces nieskończony, ponieważ równolegle z modernizacją armii następuje jej starzenie się. Sytuacja stale się zmienia i gdyby wojny rozpoczynano dopiero wtedy, gdy armie są gotowe, żadne państwo nie mogłoby rozpocząć wojny. Historia uczy, że wojny zaczynają się nie wtedy, gdy armie są gotowe, lecz wtedy, gdy dojrzały warunki polityczne. Rosyjska armia również nie była przygotowana do nowego typu wojny, gdy 24 lutego 2022 roku wkroczyła do Ukrainy. Armie dostosowują się w trakcie samej wojny i dzięki temu stają się silniejsze niż nawet najpotężniejsze armie czasu pokoju. Dlatego obecnie armie rosyjska i ukraińska należą do najsilniejszych na świecie, mimo że według formalnych wskaźników mogą ustępować armiom NATO.
Odpowiadając na drugi argument, można przytoczyć przykłady, gdy państwo prowadzące wojnę nawet w warunkach kryzysu rozpoczynało nową kampanię wojskową. Pod koniec sierpnia 1941 roku Hitler prowadził operację zamknięcia kotła kijowskiego i rozbicia Frontu Południowo-Zachodniego wojsk radzieckich. Właśnie w momencie tej klęski wojennej Związek Radziecki rozpoczyna nową zakrojoną na szeroką skalę kampanię wojskową – wkracza do Iranu i okupuje jego północną część.
Wreszcie najbliższy przykład. W sierpniu 2024 roku sytuacja armii ukraińskiej w Donbasie była krytyczna. Armia rosyjska posuwała się w kierunku Pokrowska, nikt nie wiedział, czy uda się ją zatrzymać i czy front się nie załamie. W tamtym czasie drony nie odgrywały jeszcze takiej roli jak obecnie, a żołnierzy katastrofalnie brakowało. Właśnie w tym momencie armia ukraińska rozpoczyna udaną ofensywę w obwodzie kurskim, choć do takiego natarcia Ukraina musiała przerzucić siły z Donbasu. Rosyjskie dowództwo się tego nie spodziewało, ponieważ kierowało się logiką wojskową: przecież otwieranie nowego frontu nie opłaca się właśnie tej stronie, która dysponuje mniejszymi zasobami. Wie o tym nawet każdy gracz komputerowych strategii.
W takich przypadkach względy polityczne przeważają nad wojskowymi. Tym bardziej że atak na jedno lub kilka państw bałtyckich ma również sens militarny: jeśli ukraiński odcinek frontu stał się praktycznie nie do zdobycia, dlaczego nie uderzyć w bardziej podatny odcinek? Nawet jeśli blitzkrieg „Tallin w trzy dni” zakończy się fiaskiem, rozejm w krajach bałtyckich będzie można wymienić na zakończenie pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Trzeci argument wiąże się z błędnym przekonaniem, że działania zawsze można racjonalnie wyjaśnić, uwzględniając czynnik korzyści i okoliczności zewnętrzne. W rzeczywistości zarówno ludzie, jak i państwa bardzo często postępują wbrew temu, co jest dla nich korzystne, a motywacje działania mogą być bardzo różne – zarówno racjonalne, jak i irracjonalne.
Dla jednych główną motywacją jest korzyść materialna, co pozwala przewidywać zachowanie takich polityków jak Donald Trump, dla innych – idea mesjanistyczna, która wpływa na decyzje Władimira Putina.
Dlaczego jedne państwa są pokojowe, a inne agresywne?
Dlaczego jedne państwa pokojowo współistnieją z sąsiadami, a inne nieustannie rozpętują wojny? Czy zależy to od sytuacji politycznej, historii narodu czy jeszcze czegoś innego? To samo obserwujemy również w odniesieniu do ludzi. Są ludzie agresywni, którzy z pewnością kogoś zaatakują, gdy tylko nadarzy się okazja, ale są też dobrzy, pokojowo nastawieni ludzie, którzy nigdy tak nie postąpią. Różnica między nimi wynika z odmiennego stosunku do życia, który określa sens ich życia i ich samych jako osoby. Podobnie charakter państwa określa ta misja, która z punktu widzenia jego mieszkańców nadaje sens jego istnieniu.
Tak jak ludzie, państwa bywają zarówno pokojowe, jak i agresywne. W odniesieniu do jednych jesteśmy pewni, że nie zaatakują słabszych sąsiadów, nawet jeśli wiedzą, że pozostanie to bezkarne. Istnieją jednak państwa gotowe rozpętać wojnę, nawet jeśli same poniosą z tego powodu ogromne straty. Priorytetową wartością państw pokojowych jest życie i dobrobyt własnych obywateli. Ich misją jest rozwój i zapewnienie dobrobytu własnemu krajowi. Natomiast państwa agresywne widzą swoją misję w czymś zewnętrznym wobec codziennego życia własnych obywateli i dlatego są gotowe poświęcić ich życie.
Na przykład szachowski Iran współpracował z Izraelem dla własnych korzyści, podczas gdy Islamska Republika Iranu dąży do zniszczenia państwa żydowskiego i dla tego celu gotowa jest na wszelkie poświęcenia. W tym przypadku zniszczenie obcego państwa jest ważniejsze niż dobrobyt własnego.
Czym jest wyznaczanie celu?
Misja to cel, który nadaje sens istnieniu. Oznacza to, że nie chodzi o dowolny cel, lecz wyłącznie taki, który określa się poprzez wolny wybór wartości. Ten wybór, który określa zarówno sens życia człowieka, jak i misję państwa, будем nazywać „wyznaczaniem celu”.
Utrata wyznaczania celu prowadzi do rozczarowania sensem istnienia. Na przykład celem Związku Radzieckiego było zbudowanie światowego systemu komunistycznego. Ta nadrzędna misja była uznawana za ważniejszą niż dobrobyt obywateli i służyła usprawiedliwieniu niezliczonych ofiar ludzkich. Masowe rozczarowanie tą misją doprowadziło do rozpadu całego systemu radzieckiego.
Imperialna misja Rosji
Proces przekształcania Księstwa Moskiewskiego w Rosję rozpoczął się w XV wieku od podboju Republiki Nowogrodzkiej, co doprowadziło do całkowitego zniszczenia jednego z narodów wschodniosłowiańskich wraz z jego językiem, kulturą i tradycjami społecznymi. To ludobójstwo usprawiedliwiano misją „zbierania ziem”, wokół której kształtowało się scentralizowane państwo, stale rozszerzające swoje granice drogą ekspansji militarnej.
Później wojny podboju prowadzone przez Rosję doprowadziły do fizycznego wyniszczenia także szeregu innych narodów. Rezygnacja z tej misji oznaczałaby utratę sensu istnienia Rosji, dlatego usprawiedliwiano nią wszelkie ofiary. Brutalny ucisk własnych poddanych sprawiał, że byli gotowi walczyć i umierać za tę misję, podczas gdy rosyjska władza bezwzględnie wykorzystywała ich we wszystkich wojnach.
Wiemy jednak, że ludzie mogą się zmieniać. Czy Rosja mogła się zmienić, rezygnując ze swojego wyznaczania celu? Myślę, że było to możliwe, choć niezwykle trudne do zrealizowania. Taka próba została podjęta po zwycięstwie rewolucji w Rosji w sierpniu 1991 roku. Masowe poparcie dla ruchu demokratycznego wynikało z nadziei na zbudowanie nowej Rosji jako pokojowego, cywilizowanego państwa. Bardzo szybko okazało się jednak, że w przypadku utraty imperialnej misji nic nie byłoby już w stanie utrzymać w granicach Rosji wszystkich siłą przyłączonych terytoriów. Siły odśrodkowe wewnątrz kraju przestraszyły nie tylko władzę, lecz także zwykłych Rosjan – to właśnie oni są głównymi nosicielami świadomości mesjanistycznej, na której pasożytują politycy.
Podczas pierwszej wojny czeczeńskiej w latach 1994–1996 większość Rosjan opowiadała się za pokojem i zakończeniem działań wojennych na Kaukazie. Każdy normalny człowiek intuicyjnie odczuwa nienaturalność wojny i w tamtym momencie Rosjanie psychologicznie nie byli gotowi usprawiedliwiać cierpienia i śmierci, jakie ona przynosi. Protesty przeciwko wojnie nie oznaczały jednak odrzucenia rosyjskiej idei mesjanistycznej. Stopniowo strach przed rozpadem państwa, kojarzony z chaosem i zagrożeniem dla osobistego bezpieczeństwa, przeważył nad lękiem przed wojną i w 1999 roku Rosjanie masowo poparli nową wojnę w Czeczenii.
Przyczyną masowego poparcia dla Władimira Putina i wszystkich agresywnych wojen, które rozpętał, jest to, że właśnie on stał się dla Rosjan wyrazicielem misji „zbierania ziem”. Charakterystyczne jest, że wielu spośród tych, którzy przed 2014 rokiem byli wobec niego w opozycji, po okupacji Krymu przeszło do obozu jego zwolenników. Obecnie mogą oni wyrażać niezadowolenie z wojny w Ukrainie, jednak niezadowolenie to nie wynika z faktu, że wojna ma charakter przestępczy, lecz z tego, że jest niewystarczająco skuteczna. Dlatego poprą interwencję wojskową w krajach bałtyckich, dopóki będzie istniała nadzieja na jej powodzenie.
Czy więc Rosja zaatakuje kraje bałtyckie?
Nowa wojna w Europie zależy nie tyle od czynników obiektywnych, ile od subiektywnych wyobrażeń jednego człowieka – Władimira Putina, który sam nie wie, jak postąpi. Jednak samo rosyjskie wyznaczanie celu, które stara się urzeczywistnić, zakłada, że ekspansja militarna nie może zatrzymać się wyłącznie na Ukrainie.
Czy zatem nowa wojna jest nieunikniona? Załóżmy, że wpuszczacie do domu kleptomana albo maniaka seksualnego. Uważacie, że popełnienie przestępstwa w waszym domu mu się nie opłaca i dla całkowitej pewności pilnujecie nawet, aby nie miał ku temu okazji. Pomijacie jednak rzecz najważniejszą – on i tak popełni przestępstwo wtedy, gdy uzna to za możliwe zgodnie ze swoimi wewnętrznymi, subiektywnymi wyobrażeniami, których nie da się racjonalnie przewidzieć.
Historycznie złożyło się tak, że dewiacyjne zachowanie jednego człowieka – Władimira Putina – zbiegło się z dewiacyjnym fenomenem historycznym, jakim jest rosyjskie wyznaczanie celu. Dlatego z pewnością rozpocznie on nową wojnę przeciwko jednemu lub kilku państwom Europy, gdy tylko na podstawie swoich wewnętrznych, subiektywnych wyobrażeń uzna, że otworzyło się ku temu okno możliwości.
