wtorek, 27 października 2026

Dmitrij Wołczek. Rozmowa z Nikołajem Karpickim. „Na Ukrainie nie ma bezpiecznego miejsca”. Rosjanin uciekł z Rosji i mieszka w przyfrontowym Słowiańsku

Źródło: Centrum Europy. 27.10.2026.
 
Nikołaj Karpicki, wykładowca filozofii i religioznastwa wyjechał z Tomska na Syberii i osiedlił się na Ukrainie jeszcze w 2015 roku. Obecnie mieszka w obleganym przez Rosjan Słowiańsku, w obwodzie donieckim i od początku pełnoskalowej inwazji prowadzi kronikę wojny w mediach społecznościowych. W rozmowie z rosyjskojęzycznym portalem TVP Vot Tak Karpicki wyjaśnia, dlaczego nie chce opuścić przyfrontowego, nieustannie ostrzeliwanego miasta.

„Ucieczka to wstyd”

– Kiedy wybuchła pełnoskalowa wojna, powiedział pan, że pozostanie pan w Słowiańsku, by pełnić rolę ostatniego kronikarza, który dokumentuje to, co się dzieje i że uważa pan to za swój obowiązek. Czy nadal jest pan o tym przekonany? Dlaczego pan nie wyjechał?

– Zostanę w Słowiańsku dopóki pod względem technicznym będzie się dało się tutaj pracować. Prowadzę kronikę, nagrywam filmy i piszę teksty dla polsko-ukraińskiego portalu PostPravda. Gdy całkowicie zabraknie prądu i wody, praca stanie się niemożliwa – i wtedy wyjadę. Po prostu wstyd byłoby uciec, widząc, że wciąż mieszkają tu osoby starsze i dzieci, a ja – jako osoba w pełni sił – miałbym szukać dla siebie lepszego miejsca.
 
Czytaj dalej na stronie  Centrum Europy