wtorek, 4 sierpnia 2026

Nikołaj Karpicki. Technologie zmieniły wojnę. Czy zachodni przywódcy wyciągną wnioski z analizy Wałerija Załużnego?

Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 23.07.2026.
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/analiz-walerija-zaluznego/
 

8 lipca 2026 roku ukazał się artykuł Wałerija Załużnego. Kluczowa myśl autora sprowadza się do tego, że rozwój technologii wojskowych wymaga ponownego przemyślenia utrwalonych wyobrażeń o wojnie, w tym samego pojęcia zwycięstwa militarnego. NATO, według słów Załużnego, nie odpowiada współczesnym wyzwaniom, ponieważ jest sojuszem świata, który przeszedł już do historii i zmienił się. Czy zachodni przywódcy odpowiedzialni za bezpieczeństwo swoich państw są gotowi wyciągnąć odpowiednie wnioski i zmienić strategiczne spojrzenie na wojnę?

Czy w warunkach pokoju można przygotować się do współczesnej wojny?

Cztery lata temu można było bez większych wątpliwości mówić o przewadze militarnej NATO. Jednak wojna, przez doświadczenia ukraińskie, zmieniła swój charakter.

Rosyjska armia w momencie inwazji na Ukrainę w 2022 roku była uznawana za drugą na świecie. Gdyby jednak ta sama armia, w kształcie, jaki miała w 2022 roku, zmierzyła się ze współczesną armią ukraińską, zostałaby całkowicie rozbita w mgnieniu oka, ponieważ w ciągu czterech i pół roku rozwój technologii wojskowych posunął się daleko naprzód. Im dłużej państwa prowadzą wojnę, tym więcej zdobywają doświadczenia, rozwijają nowe technologie i doskonalą metody prowadzenia działań wojennych. W ciągu lat walk armie państw zaangażowanych w konflikt osiągnęły nowy poziom, niedostępny dla armii pozbawionych doświadczenia w prowadzeniu współczesnej wojny, nawet tak zaawansowanych technologicznie, jak armie państw NATO.

Obecnie wiele osób mówi o przełomie w wojnie. Zgadzam się jednak z autorem artykułu: to, co obserwujemy, nie jest przełomem, lecz naturalną zmianą charakteru wojny pod wpływem nowych technologii. Latem 2024 roku rosyjska armia stosunkowo szybko posuwała się w kierunku Pokrowska. Gdyby udało jej się utrzymać tempo natarcia i szybko zdobyć miasto, otworzyłaby się droga na Pawłohrad przez równinny teren stepowy. W takim przypadku rosyjska armia uzyskałaby szansę na przecięcie frontu na dwie części i doprowadzenie do jego załamania. Ukrainie dramatycznie brakowało żołnierzy, a sytuację mogła uratować jedynie rewolucja technologiczna. I właśnie do niej doszło. Ludzi na froncie zaczęły zastępować drony i roboty, częściowo niwelując różnicę w liczebności wojsk. W rezultacie zagrożenie załamaniem frontu zniknęło, a jak twierdzi generał Załużny, obecnie ani Rosja, ani Ukraina nie są w stanie osiągnąć zwycięstwa na polu bitwy.

Spojrzenie Wałerija Załużnego na współczesne pole walki

Autor artykułu pisze, że rozwój nowoczesnych technologii praktycznie uniemożliwia realizację zadań taktycznych na lądzie. Szara strefa na linii styczności bojowej przekształciła się w strefę śmierci, w której drony niszczą niemal każdy poruszający się obiekt. Problemem nie jest już to, jak utrzymać określoną pozycję, lecz jak w ogóle do niej dotrzeć, przeprowadzić rotację wojsk lub ewakuację rannych. Dwa lata temu największym koszmarem żołnierzy było znalezienie się w okrążeniu operacyjnym, gdy wszystkie linie komunikacyjne pozostawały pod kontrolą ogniową przeciwnika. Obecnie niemal wszyscy wojskowi utrzymujący pozycje na linii frontu znajdują się w warunkach zbliżonych do okrążenia operacyjnego. W tych warunkach osiągnięcie jakiegokolwiek celu taktycznego odbywa się kosztem ogromnych strat, niewspółmiernych do uzyskanego rezultatu. Rosja może jednak pozwolić sobie na takie straty, podczas gdy Ukraina – nie. Rosyjskie dowództwo traktuje żołnierzy jako tani materiał eksploatacyjny, który można nieustannie kierować do strefy śmierci, dopóki poszczególne ukraińskie pozycje nie utoną w falach rosyjskich szturmowców. W ten sposób Rosja prowadzi powolne, pełzające natarcie, które w pełni odpowiada Putinowi.

Z kolei Ukrainie udaje się nie tylko przecinać logistykę na zapleczu frontu, co już doprowadziło do kryzysu paliwowego na Krymie, lecz także zadawać znaczące straty rosyjskiej gospodarce, powodując niedobór benzyny. Wałerij Załużny uważa jednak, że technologiczna przewaga Ukrainy ma charakter tymczasowy, a te same technologie i metody prowadzenia wojny wkrótce zacznie stosować również Rosja. Ponieważ tempo rozwoju technologii wojskowych w Rosji i Ukrainie jest obecnie zbliżone, każde skuteczne rozwiązanie opracowane przez jedną ze stron po pewnym czasie zaczyna być wykorzystywane także przez drugą. Należy oczekiwać, że w najbliższej przyszłości wszystkie miasta przyfrontowe po obu stronach linii frontu zostaną odizolowane podobnie jak Krym, a jeszcze później każda ze stron obejmie kontrolą za pomocą dronów całe terytorium państwa przeciwnika. W rezultacie całe terytorium Ukrainy i Rosji może przekształcić się w jedno wielkie pole bitwy.

Czy państwa europejskie są gotowe na taki typ wojny?

Rozwój bojowych dronów osiągnął nowy poziom, a Rosja okazała się na to nieprzygotowana: ukraińskie ataki na rafinerie doprowadziły do niedoboru benzyny i niezadowolenia społecznego. Jednak na początku pełnoskalowej inwazji również Ukraina nie była przygotowana na systematyczne ataki na swoją infrastrukturę energetyczną: płonęły bazy paliwowe, załamała się logistyka. Z czasem każda walcząca strona dostosowuje się do bolesnych uderzeń przeciwnika – i jest to prawidłowość równie naturalna jak to, że państwo pozostające poza wojną nie może przystosować się do nowego rodzaju konfliktu zbrojnego.

Wielu Europejczyków nadal podtrzymuje przestarzałe wyobrażenie, że w przypadku dalszej agresji Rosji strefa działań wojennych ograniczy się do wschodniej flanki NATO, obejmującej Polskę i państwa bałtyckie, podczas gdy reszta Europy pozostanie głębokim zapleczem. Jednak w najbliższej przyszłości rosnąca autonomia i masowość systemów bezzałogowych sprawią, że pojęcie „głębokiego zaplecza” straci sens. W przypadku dużego konfliktu zagrożone będą obiekty w całej Europie – od Portugalii po Islandię. Ponadto europejska infrastruktura jest pod wieloma względami bardziej podatna na ataki niż infrastruktura ukraińska.

W ciągu lat wojny Ukraina nauczyła się rozpraszać obiekty o krytycznym znaczeniu, tworzyć rezerwowe moce produkcyjne i szybko odbudowywać uszkodzoną infrastrukturę. Państwa europejskie nie mają takiego doświadczenia. Przeciwnie, znaczna część obiektów energetycznych, transportowych i przemysłowych charakteryzuje się wysokim stopniem koncentracji przestrzennej, co w warunkach masowego użycia dronów dalekiego zasięgu może uczynić z nich stosunkowo łatwe cele. Jeśli obecnie Rosja nie dysponuje jeszcze wszystkimi niezbędnymi środkami umożliwiającymi przeprowadzenie tego rodzaju ataków na Europę, to przy obecnym tempie rozwoju technologii już w dającej się przewidzieć przyszłości taka możliwość może się pojawić. Wówczas głównym priorytetem stanie się nie tyle utrzymanie linii frontu, ile zdolność państwa do utrzymania funkcjonowania swojej gospodarki, infrastruktury i systemu zarządzania pod stałą presją precyzyjnych uderzeń.

Czy zwycięstwo nad Rosją jest możliwe?

Samymi siłami Ukrainy pokonanie Rosji jest niemożliwe. Jak pisze Wałerij Załużny, obecnie wojna na wyniszczenie toczy się już daleko poza linią frontu. Celem staje się nie tyle całkowite rozbicie przeciwnika na polu bitwy, ile niszczenie szlaków logistycznych i infrastruktury krytycznej, co gwałtownie zwiększa zagrożenie dla ludności cywilnej, ale jak dotąd nie przybliża zakończenia wojny. Wałerij Załużny stwierdza: „Mówienie o osiągnięciu celu politycznego, zwycięstwie w wojnie za pomocą działań taktycznych na polu bitwy lub nawet skutecznych uderzeń w logistykę i infrastrukturę krytyczną wyraźnie wykracza poza granice zdrowego rozsądku”.

Państwa zachodnie wykluczają bezpośredni udział w wojnie i do niedawna pomagały Ukrainie przede wszystkim się bronić, a nie osiągnąć zwycięstwo. W paradygmacie zachodniej świadomości społecznej życie w pokoju jest stanem normalnym, natomiast wojna jest zjawiskiem tymczasowym i nadzwyczajnym. Dlatego uważa się, że z rosyjską władzą można będzie osiągnąć porozumienie pokojowe, jeśli uczyni się prowadzenie wojny dla niej bezperspektywicznym i kosztownym. To błędne przekonanie skazuje na porażkę.

W paradygmacie rosyjskiej świadomości społecznej to właśnie wojna jest stanem normalnym. Rosyjskie władze pozostają niewrażliwe na straty wojenne i gotowe są prowadzić wojnę niezależnie od ponoszonych strat gospodarczych. Rosja nie jest w stanie przez długi czas pokojowo współistnieć z Europą, ponieważ sama struktura zarządzania tak ogromnym terytorium zakłada opieranie systemu władzy nie na prawie, lecz na sile, co wcześniej czy później prowadzi do ponownej ekspansji militarnej. Obecnie Rosja wkroczyła w fazę, w której nie jest już w stanie powstrzymać swojej agresji, a nawet w przypadku tymczasowego zawieszenia broni będzie kontynuować wojnę hybrydową.

Przewartościowanie sposobu postrzegania wojny w zachodniej świadomości społecznej jest koniecznym warunkiem zwycięstwa nad Rosją. Nowy typ wojny wymaga również nowego rozumienia zwycięstwa. Sukcesy wojskowe powinny być mierzone już nie liczbą zdobytych lub wyzwolonych terytoriów, lecz stopniem osłabienia lub zniszczenia systemu sprawowania władzy przeciwnika. Wojna zakończy się nie wtedy, gdy rosyjskie władze dostrzegą bezcelowość dalszego jej prowadzenia, lecz wtedy, gdy państwo rosyjskie utraci zdolność sprawnego funkcjonowania i zarządzania. Jednak właśnie tego obawiają się zachodni przywódcy.

Czy jest to osiągalne? W rzeczywistości Rosja jest bardzo podatna na określone rodzaje uderzeń. Cała Syberia jest połączona z Rosją jedną linią kolejową. Jeśli ta cienka nić gdzieś się zerwie, nie będzie można przewozić ani ładunków, ani wojsk. Czy regionalne elity wykorzystają taką sytuację? Wszystko jest możliwe, jeśli w Rosji nasilą się wewnętrzne sprzeczności – między biznesem a państwem, między regionalną biurokracją a władzą centralną, między oczekiwaniami społeczeństwa a rzeczywistością. Działania mające na celu pogłębienie tych sprzeczności stanowią również nieodłączną część wojny przeciwko Rosji.

Ukraina wykonuje jedynie swoją część tej pracy, ale to nie wystarcza. Dlatego bez udziału innych państw europejskich, choćby poprzez skoordynowane działania w obszarze wojny hybrydowej, rozwiązanie tego problemu nie będzie możliwe. Jednak sojusz NATO raczej nie może być skutecznym narzędziem realizacji tego celu, ponieważ został ukształtowany do wykonywania innych zadań i w innej epoce. Jak trafnie zauważył Wałerij Załużny, NATO jest sojuszem starego świata, którego już nie ma. Dlatego Europa będzie musiała poszukiwać nowych form współpracy wojskowej, ale wcześniej konieczne jest przekonanie zachodnich społeczeństw, które niestety nie dostrzegają, że Rosja od dawna prowadzi nie tylko konwencjonalną wojnę przeciwko Ukrainie, lecz także wojnę hybrydową przeciwko całej Europie.
 

Nikołaj Karpicki. Państwo jako narzędzie prawa czy aparat przemocy? Rosja, Polska i Ukraina: sprzeczności historyczne można przezwyciężyć

Źródło: Wydawcą PostPravda.info. 17.07.2026.
URL: https://postpravda.info/pravda/wolnosc/panstwo-narzedzie-prawa-czy-przemocy/
 

U podstaw konfliktów politycznych między Polską a Ukrainą leży odmienne postrzeganie historii. Można je jednak przezwyciężyć, jeśli nie będzie się upolityczniać sporów historycznych, lecz wychodzić ze wspólnego rozumienia państwa jako narzędzia systemu prawa służącego zapewnieniu normalnego życia ludzi. Natomiast sprzeczności polityczne z Rosją są zasadniczo nierozwiązywalne. Nawet jeśli do władzy doszliby tam oświeceni liberałowie, nie będą w stanie zmienić historycznego faktu, że Rosja kształtowała się jako państwo wojenne, którego istotą nie jest prawo, lecz aparat przemocy.

Państwo rosyjskie nie jest wrażliwe na śmierć swoich obywateli

Wojna z Rosją przypomina bójkę z gigantem, któremu wyłączono receptory bólu, dlatego trzeba uderzać tak, aby fizycznie utracił zdolność działania. Ta metafora pozwala zrozumieć, dlaczego wiele zwykłych mechanizmów nacisku na Rosję okazuje się nieskutecznych. Ukraińskie ataki na Rosję latem 2026 r. doprowadziły do niedoboru benzyny i wzrostu niezadowolenia społecznego, ale jednocześnie otworzyły nowe możliwości wzbogacenia się przyjaciół Putina. W czasie wojny ich majątek gwałtownie wzrósł, dlatego nie są zainteresowani jej zakończeniem. Rosyjskie władze są obojętne na niezadowolenie społeczeństwa; dla nich znaczenie mają jedynie ataki, które fizycznie utrudniają funkcjonowanie rosyjskiej machiny wojennej, zakłócając logistykę oraz łańcuchy produkcji i dostaw uzbrojenia.

Widzimy, jak państwa demokratyczne dokładają wszelkich starań, by ratować swoich obywateli, którzy stali się ofiarami terroryzmu lub polityki innych państw. Wynika to z rozumienia państwa jako narzędzia prawa, zapewniającego życie społeczeństwa i ochronę obywateli. Odmowa ochrony własnych obywateli podważa sens istnienia państwa. Jednak w Rosji jest inaczej: obywatele są zasobem i materiałem zużywalnym dla państwa. Przytoczę przykłady.

24 sierpnia 2004 roku w powietrzu wysadzono dwa rosyjskie samoloty pasażerskie; zginęło 89 osób. Śledczy oświadczyli, że rzekomo zostały one wysadzone przez zamachowczynie-samobójczynie. Nie informowano o żadnych próbach podjęcia z nimi negocjacji. Pamiętam jednak, jak w telewizji mówiono, że właśnie tak należy postępować – w przypadku przejęcia samolotu przez terrorystów należy go natychmiast zniszczyć. Generalnie społeczeństwo przyjmowało takie stwierdzenia spokojnie, choć czasem pojawiały się wątpliwości – co z zagrożeniem spadania szczątków, jeśli samoloty byłyby zestrzeliwane nad miastami?

Tydzień później, 1 września 2004 roku, czeczeńscy terroryści zajęli szkołę w Biesłanie. Tym razem zdążyli wysunąć żądanie – zaprzestanie działań wojennych w Czeczenii. W odpowiedzi rosyjskie siły zbrojne ostrzelały szkołę razem z dziećmi, i ponownie rosyjskie społeczeństwo przyjęło takie środki odwetowe spokojnie. Po tym zamachy rzeczywiście ustały, ponieważ nawet dla terrorystów stało się oczywiste, że rosyjska władza jest niewrażliwa na śmierć swoich obywateli.

W okresie pandemii COVID-19 przed rosyjskim kierownictwem stanął wybór – skierować zasoby na pomoc ludności albo oszczędzić je na wojnę z Ukrainą. Władza oczywiście wybrała drugą opcję. W rezultacie w ciągu dwóch lat pandemii nadwyżka zgonów wyniosła ponad milion osób więcej, niż można by oczekiwać przy utrzymaniu średniego trendu z lat 2017–2019. Rosyjskie społeczeństwo również te straty przyjęło spokojnie, a władza odebrała je wręcz pozytywnie – jako uwolnienie od „balastu”, który generował dodatkowe obciążenie społeczne.

Właśnie w ten sposób władze podchodzą do strat wojskowych – im więcej ludzi zginie z regionów depresyjnych, tym mniejsze będzie obciążenie społeczne dla państwa. Ludzie są tanim, odnawialnym zasobem, który można bezwzględnie zużywać. Widać to na froncie. Na przykład strona ukraińska uważa, że lepiej poświęcić robota niż żołnierza, jednak z punktu widzenia strony rosyjskiej jedno i drugie stanowi materiał zużywalny; pytanie jedynie, co jest tańsze.

Dlaczego państwo rosyjskie nie jest dla ludzi?

Rosja ucieleśnia odmienny model cywilizacyjny państwa, co wynika z szeregu uwarunkowań historycznych i światopoglądowych.
  • Po pierwsze, Rosja kształtowała się jako mocarstwo wojenne poprzez nieustanne podboje.
  • Po drugie, w historycznej samoświadomości Rosjan dominuje mesjanistyczna idea „zbierania ziem”. W różnych epokach przyjmowała ona odmienne formy: koncepcję „Trzeciego Rzymu”, ideę światowej rewolucji komunistycznej czy współczesne wyobrażenia o szczególnej cywilizacyjnej misji Rosji. Niezmiennie jednak utrzymywało się przekonanie, że państwo istnieje przede wszystkim po to, aby realizować wielkie zadanie historyczne, a nie zapewniać dobrobyt swoim obywatelom.
  • Po trzecie, ogromne terytorium wymagało scentralizowanego systemu redystrybucji zasobów. Taki model zarządzania sprzyjał umacnianiu pionowej struktury władzy oraz nieufności wobec federalizmu, samorządu lokalnego i wszelkich oddolnych inicjatyw.
  • Po czwarte, istotny wpływ wywarły doświadczenia sowieckich represji i systemu obozowego, w którym więźniowie polityczni byli przetrzymywani razem z więźniami kryminalnymi. Masowe represje, kolektywizacja oraz późniejsza urbanizacja sprzyjały rozprzestrzenianiu się subkultury przestępczej wywodzącej się z łagrów. Przejmowali ją chłopi migrujący do miast, a następnie przekazywali swoim dzieciom.
  • Po piąte, w całej historii Rosji ideologia państwowa zastępowała świadomość narodową Rosjan. W wielu państwach narodowych tożsamość buduje się wokół narodu i jego historycznego terytorium, natomiast rosyjska tożsamość wiąże się przede wszystkim z samym aparatem państwowym oraz przestrzenią, którą on kontroluje. Dlatego Rosję postrzega się nie tyle jako wspólnotę ludzi, ile jako hierarchię państwową oraz podporządkowane jej terytoria.
W tym paradygmacie obywatele nie są podmiotem państwa, lecz zasobem zużywalnym. Paradoks polega na tym, że sami obywatele uznają takie podejście za normalne, ponieważ nie wierzą, że państwo mogłoby być zorganizowane inaczej. Stąd bierze się dwoisty stosunek Rosjan do państwa: z jednej strony postrzegają je jako konieczne zło i aparat przemocy, zgodnie z tym, czego uczono ich w szkołach sowieckich, z drugiej zaś jako narzędzie realizacji historycznej misji, wobec której życie ludzi nie jest aż tak ważna.

Polska i ukraińska alternatywa dla rosyjskiego rozumienia państwa

Państwa zachodnie reprezentują prawny model państwa, który stanowi cywilizacyjną alternatywę dla modelu rosyjskiego. Państwo jest systemem organizacji życia społecznego, porządkującym relacje między ludźmi za pomocą mechanizmów prawnych. Obejmuje ono instytucje zapewniające funkcjonowanie prawa, ochronę jednostki oraz regulację stosunków społecznych. Stanowi narzędzie, dzięki któremu krajowy system prawny organizuje życie społeczeństwa.

W świadomości obywateli legitymacja państwa jest nierozerwalnie związana z legitymacją krajowego systemu prawnego. Poszczególne państwa mogą uzasadniać swoją legitymację w różny sposób: poprzez historię, religię, tradycję, kulturę lub demokratyczny wybór obywateli. W polskiej świadomości społecznej szczególne znaczenie ma pamięć historyczna. Dlatego tragiczne wydarzenia z przeszłości są nadal postrzegane jako ważny element współczesnej tożsamości narodowej.

Ukraińska kultura polityczna z kolei w znacznym stopniu opiera się na pamięci o walce o niepodległość. Dla lepszego zobrazowania mogę odwołać się do eseju „Czym jest współczesna ukraińska tożsamość?” autorstwa mojej ukraińskiej koleżanki Julii Fil, która po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji przez pewien czas mieszkała w Polsce, a następnie wróciła na Ukrainę. Rozmawiając ze swoimi polskimi przyjaciółmi, doszła do kilku interesujących wniosków, które przedstawiła w swoim eseju. Poniżej przytoczę wybrane fragmenty.

Julia Fil: „Gdzieś w drugim roku wojny, słuchając jednego z polskich podcastów, przyszła mi do głowy myśl, że Polacy bardziej troszczą się o swoją przeszłość, chętniej odwiedzają muzea, zamki i ruiny, podczas gdy Ukraińcy mniej interesują się przeszłością, a bardziej patrzą w przyszłość. Teza ta wydała mi się jednak nieco spekulatywna, ponieważ jako osoba pracująca w sektorze kultury obserwuję rosnące zainteresowanie Ukraińców przeszłością i kulturą w ogóle, nie tylko własną. Jest to tendencja, która – według moich subiektywnych obserwacji – zaczęła ujawniać się po rozpoczęciu wojny z Rosją.

…Jednak choć Polska utraciła niepodległość w wyniku kolejnych rozbiorów i dominacji obcych mocarstw, zachowała pewną ciągłość swojej państwowości oraz doświadczenie niezwykłej zdolności do konsolidacji w okresach, gdy państwowość była utracona. …Natomiast ukraińska państwowość była krótkotrwała i pozbawiona ciągłości – jej niezależne przejawy można wskazać właściwie jedynie w Rusi Kijowskiej i Siczy Zaporoskiej. Dlatego nasza tożsamość narodowa, jeśli odwołuje się do historii, czyni to raczej poprzez jej zmitologizowaną wersję. Nasza państwowość niczym zapałka zapalała się kilka razy na przestrzeni tysiącletniej historii, a pomiędzy tymi „błyskami” następowały długie okresy podporządkowania i zniewolenia. Jeśli więc dla Polaków historia niepodległej i potężnej Rzeczypospolitej była przekazywana z pokolenia na pokolenie, z ust do ust, to o naszych okresach państwowości dowiadujemy się co najwyżej z podręczników szkolnych, i to w zmitologizowanej formie. Pojawiają się przed nami średniowieczni książęta, których postrzegamy raczej jako bohaterów gry fantasy niż jako naszych przodków, oraz Kozacy – wolnościowi wojownicy z charakterystycznymi osełedcami, z którymi również niewiele nas łączy, ponieważ Sicz przestała istnieć bardzo dawno temu i żaden z naszych pradziadków nie mógł o niej opowiadać.

…To, co dziś jest autentycznie ukraińskie i znajduje społeczny oddźwięk, żyje – tworzymy to każdego dnia poprzez wolną sztukę. Warto szczególnie podkreślić słowo „wolną”, ponieważ oznacza ono sztukę wyrastającą ze społeczeństwa, a nie ideologiczny konstrukt kształtowany odgórnie za pomocą skostniałych schematów i ikon. Obejmuje ona wszystko – od form klasycznych po odważne eksperymenty.

…Kiedy Ukraińcy zaczęli interesować się sobą tu i teraz, obudziło się również zainteresowanie przeszłością. …Podcasty historyczne na YouTube cieszą się ogromną popularnością. Na nowo odkrywamy naszą historię i wplatamy ją w teraźniejszość. Czy zatem ekspert występujący w polskim podcaście się mylił?

Mimo wszystko mogę się z nim zgodzić. Chociaż wśród Ukraińców budzi się obecnie zainteresowanie własną przeszłością, to w strukturze naszej tożsamości odgrywa ona rzeczywiście inną rolę niż u Polaków. Dla Polaków przeszłość stanowi fundament tożsamości, natomiast dla nas podstawą tożsamości jest współczesność skierowana ku przyszłości, która jedynie twórczo reinterpretuję i aktualizuje przeszłość.”


Nie mogę w pełni ocenić opinii autorki tego tekstu, ponieważ nigdy nie byłem w Polsce i nie mam możliwości jej odwiedzić. Znam jednak polską diasporę w Tomsku na Syberii – moim rodzinnym mieście. Społeczność polska istnieje tam już od ponad stu pięćdziesięciu lat, od czasu powstania styczniowego z lat 1863–1864. Przez cały ten okres Polacy nie utracili swojej tożsamości narodowej, zachowali więź z polską kulturą i historią oraz prowadzą badania nad dziejami polskiej diaspory na Syberii. Ten szczególny stosunek do własnej historii odróżniał ich od pozostałych mieszkańców mojego rodzinnego miasta. Ponieważ w polskiej świadomości społecznej państwo czerpie swoją legitymację z historii, Polacy nie mogą traktować tragicznych wydarzeń swojej przeszłości, takich jak rzeź wołyńska, jedynie jako abstrakcyjnej wiedzy historycznej.

Z kolei ukraińskie postrzeganie państwa wiąże się z heroizacją historii walki o niepodległość. Jednocześnie długotrwałe doświadczenie kolonialne ukształtowało ograniczone zaufanie do instytucji państwowych jako takich oraz silniejszą orientację na relacje osobiste. Z jednej strony zwiększa to zdolność ukraińskiego społeczeństwa do samoorganizacji, czego dowodzą sukcesy dwóch rewolucji w 2004 i 2014 roku oraz szeroki ruch wolontariacki w czasie rosyjskiej agresji. Z drugiej strony sprzyja lekceważeniu formalnych zasad i tolerancyjnemu podejściu do korupcji.

W warunkach wojny każda wątpliwość dotycząca heroicznego mitu, nawet jeśli jest w pełni uzasadniona historycznie, jest na Ukrainie odbierana tak, jakby podważano samą walkę o przetrwanie, którą kraj obecnie prowadzi. To właśnie różnica w postrzeganiu historii stanowi jedno z głównych źródeł polsko-ukraińskich sporów historycznych i dyplomatycznych, których eskalacja leży w interesie Rosji.

Sprzeczności między Polską a Ukrainą można przezwyciężyć

Spory historyczne można przezwyciężyć, natomiast sprzeczności cywilizacyjnych – nie. Nie posiadam ani kompetencji naukowych, ani moralnego prawa, by ingerować w historyczne spory między Polską a Ukrainą, dlatego nie zamierzam oceniać żadnej ze stron. Jestem jednak przekonany, że wszelkie spory historyczne między państwami można rozwiązać, jeśli nie będą one upolityczniane, lecz pozostawi się je profesjonalnym historykom. W tym celu potrzebne są wspólne platformy naukowe, a najlepiej międzynarodowy instytut badawczy poświęcony spornym zagadnieniom historii, w którym badacze z obu krajów prowadziliby dyskusję zgodnie z akademickimi standardami rzetelności i obiektywizmu, niezależnie od nacisków jakiejkolwiek ideologii.

Pomimo sporów historycznych Polska i Ukraina wywodzą się z tego samego cywilizacyjnego modelu państwa, który zasadniczo różni się od modelu rosyjskiego. Dzięki temu wszelkie sprzeczności między nimi można rozwiązywać w ramach wspólnego rozumienia państwa jako instytucji prawa. Natomiast sprzeczności z Rosją nie da się rozwiązać w ten sposób, ponieważ mają one charakter cywilizacyjny. Pojawia się zatem pytanie: czy w ramach tego prawnego modelu państwa można znaleźć odpowiedź na to, jak postępować z Rosją?

Prawne uzasadnienie dekonstrukcji imperium

W paradygmacie prawnym państwo można zdefiniować jako narzędzie służące realizacji norm i zasad krajowego systemu prawnego w życiu społecznym. Istnieją różne krajowe systemy prawne, obejmujące ustawodawstwo, system prawa, kulturę prawną oraz praktykę stosowania prawa. Ogólne zasady tych systemów stanowią podstawę prawa międzynarodowego, którego podmiotem jest również Rosja. Powstaje jednak sprzeczność, ponieważ Rosja jest państwem niepraworządnym, łamiącym zasady prawa. Oznacza to, że zachowuje ona podmiotowość w stosunkach międzynarodowych wyłącznie dzięki swojej sile militarnej, tracąc jednocześnie prawne podstawy własnej legitymacji.

Po podporządkowaniu rosyjskiego systemu prawnego prowadzeniu wojny napastniczej i represji utracił on swoją legitymację. Obecnie Rosja znajduje się w sytuacji, w której nie jest w stanie funkcjonować bez prowadzenia wojny. Nawet jeśli rosyjskie władze zawrą tymczasowe zawieszenie broni na linii frontu, doprowadzi to do aktywizacji wojny hybrydowej przeciwko wszystkim państwom europejskim. Dlatego państwa te mają pełne prawo przeciwdziałać rosyjskiemu zagrożeniu wszelkimi środkami zgodnymi z własnym porządkiem prawnym i normami prawa międzynarodowego.

Czy Rosjanie mają prawo do samostanowienia i niepodległości w okresie powojennym? Po pierwsze, mieszkańcy Rosji, w przeciwieństwie na przykład do obywateli Ukrainy czy Polski, nie posiadają wspólnej podmiotowości. Po drugie, nie istnieją instytucje polityczne, które mogłyby występować w imieniu Rosjan. Możliwe, że w przyszłości powstaną podmioty społeczne reprezentujące poszczególne regiony lub narody zamieszkujące Rosję, które będą podnosić kwestie prawa do samostanowienia. Wewnątrz Rosji takie kwestie są nierozwiązywalne, dlatego przed wspólnotą międzynarodową pojawią się dwa problemy: na jakich podstawach należy uznawać nowe podmioty oraz w jakiej formie może zostać zrealizowane ich prawo do samostanowienia.

Dalsze losy powojennej Rosji powinny być zatem określane przez tych, którzy wniosą decydujący wkład w jej pokonanie, przede wszystkim przez Ukrainę, a także przez inne państwa i siły polityczne uczestniczące w przeciwstawianiu się rosyjskiej agresji. Przed taką koalicją stanie historyczne zadanie dekonstrukcji imperium, aby Rosja nigdy więcej nie prowadziła wojen podbojowych.

Czy wszyscy uczestnicy takiej koalicji przeciwstawiającej się Rosji są gotowi wziąć na siebie tę historyczną odpowiedzialność? Sądzę, że nie w wystarczającym stopniu. Jednak możemy zmienić tę sytuację, jeśli zaczniemy dyskutować nad prawnym mechanizmem dekonstrukcji imperium już teraz, gdy Rosja nadal prowadzi ofensywę na froncie, a końca wojny jeszcze nie widać. Da to jasną wizję celu walki z Rosją, co przyczyni się do dodatkowej motywacji do przezwyciężania różnic między państwami oraz skuteczniejszej mobilizacji sił dla wspólnego zwycięstwa.
 

Nikołaj Karpicki. Seksualne upokorzenie jako narzędzie rosyjskiej polityki wojennej

 

Jak seksualne upokorzenie jest wykorzystywane przez Rosjan jako narzędzie polityki wojennej, podtrzymywania systemu władzy oraz mobilizacji społeczeństwa?

W archaicznych społeczeństwach autorytarnych relacje seksualne postrzegane są nie jako prywatna sprawa dwojga ludzi, lecz jako przedmiot społecznej kontroli, gdzie to właśnie społeczeństwo określa dopuszczalne formy i charakter tych relacji. Dopiero stosunkowo niedawno w państwach demokratycznych relacje seksualne zaczęto postrzegać przede wszystkim jako sferę wolności osobistej i indywidualnego wyboru. Takie podejście okazuje się nie do przyjęcia dla współczesnej rosyjskiej władzy, która w swoim stosunku do seksualności demonstruje nie tylko konserwatyzm, lecz także dążenie do odrodzenia najbardziej prymitywnych form kontroli społecznej.

Jeśli spojrzeć z boku na wojnę rosyjsko-ukraińską, wyłania się paradoksalny obraz. Człowiek, który swoim zachowaniem i sposobem wypowiadania się demonstruje brak empatii, obojętność wobec ludzkiego życia, a jednocześnie strach przed własną śmiercią i utratą władzy, stanął na czele ogromnego państwa. Jego jedynym politycznym talentem okazała się zdolność dostosowywania się do tych, którzy stoją wyżej. Wyobrażając sobie siebie jako wielkiego męża stanu i zdobywcę, rozpętał wojnę przeciwko sąsiedniemu narodowi.

Nie to jest jednak dziwne, lecz fakt, że z woli jednego człowieka setki tysięcy Rosjan wyruszają zabijać mieszkańców sąsiedniego kraju, którzy nie zrobili im nic złego. Wielu idzie na wojnę dobrowolnie i gotowych jest bezsensownie zginąć, zamiast wystąpić przeciwko tym, którzy tę wojnę rozpętali. Co więcej, znaczna część rosyjskiego społeczeństwa poparła wojnę przeciwko narodowi, który jeszcze niedawno uważano za bratni, i mimo że wielu Rosjan ma w Ukrainie krewnych lub przyjaciół.

Kształtowanie się subkultury więzienno-łagrowej

Co jest nie tak z Rosjanami? W rzeczywistości problem nie tkwi w narodzie, lecz w systemie społecznym, który podtrzymuje hierarchię za pomocą różnych mechanizmów, w tym seksualnego upokorzenia. Obejmuje ono obelgi seksualne, przemoc seksualizowaną, groźbę jej użycia lub symboliczną imitację, a także obniżenie statusu społecznego poprzez zrównanie człowieka z pozbawionym praw obiektem przemocy seksualnej.

W społeczeństwach autorytarnych, szczególnie w czasie wojny, częściej spotyka się upokarzanie kobiet, jednak w warunkach obecnej kremlowskiej dyktatury obiektem seksualnego upokorzenia stają się mężczyźni. Można jednak tutaj zauważyć, że zjawisko to występuje jedynie w subkulturze więzienno-łagrowej, która ma charakter marginalny. Ale czy rzeczywiście tak jest?

Jednym z kluczowych etapów w historii Rosji były lata trzydzieste XX wieku, kiedy kolektywizacja zbiegła się z masowymi represjami. Przez system łagrów przeszły miliony ludzi z różnych warstw społecznych. To właśnie tam kształtowała się subkultura więzienno-łagrowa, która stopniowo przenikała do codziennego życia mieszkańców miast. Dla wielu chłopów przeprowadzka do miasta była postrzegana jako szansa na wyrwanie się z systemu kołchozowego. Tracąc tradycyjne formy życia wiejskiego, stykali się oni w mieście z normami zachowań charakterystycznymi dla subkultury więzienno-łagrowej, nie wiedząc, że może istnieć inny sposób funkcjonowania. Z czasem normy te były przekazywane kolejnym pokoleniom i stopniowo zaczęły być postrzegane nie jako wyjątek, lecz jako zwyczajny sposób relacji między ludźmi.

Perwersja ludzkiej godności

Celem rosyjskiej polityki wobec osób LGBT nie jest bynajmniej walka z nieheteronormatywną orientacją seksualną. Przeciwnie, jej sens polega na utrwalaniu przemocy seksualnej jako jednego z narzędzi władzy. Chodzi o przemoc zakładającą symboliczne lub rzeczywiste homoseksualne podporządkowanie. Procesowi temu towarzyszy wypaczenie samego pojęcia ludzkiej godności.

Jak rozumiem ludzką godność, polega ona na zachowaniu siebie i własnej osobowości wbrew okolicznościom zewnętrznym: bez względu na to, co się wydarzy, człowiek pozostaje sobą. Tylko przy wypaczeniu pojęcia ludzkiej godności możliwe jest, aby ludzie masowo popierali zabijanie swoich przyjaciół i krewnych w sąsiednim kraju z powodu kaprysu jednego człowieka.

We współczesnym społeczeństwie rosyjskim normy ogólnobywatelskie są wypierane przez normy ukształtowane w subkulturze więzienno-łagrowej, w której osoby poddane seksualnemu upokorzeniu należą do szczególnej kasty nietykalnych. Pod względem stopnia społecznej stygmatyzacji kasta ta jest jedną z najbardziej upokorzonych grup znanych w historii różnych społeczeństw.

Seksualne upokorzenie w „czarnych” i „czerwonych” zonach

W Rosji instytucje penitencjarne dzielą się na „czarne zony”, gdzie dominują porządki ustanowione przez autorytety kryminalne, oraz „czerwone zony”, gdzie władzę sprawuje administracja. W „czarnych zonach” przeniesienia do kasty seksualnie upokorzonych dokonują sami przestępcy poprzez fizyczną przemoc seksualną. W „czerwonych zonach” dokonują tego przedstawiciele administracji zakładu, jednak najczęściej nie poprzez fizyczny akt seksualny, lecz przez jego symboliczne zastąpienie.

W subkulturze więzienno-łagrowej jakiekolwiek równorzędne relacje z osobą seksualnie upokorzoną prowadzą do utraty własnego statusu. Na przykład używanie jej naczyń uważa się za oznakę przynależności do jej kasty. Wykorzystując to, kierownictwo łagrów w „czerwonych zonach” czasami organizuje prowokacje: najpierw pozostawia więźnia bez normalnego wyżywienia, a następnie proponuje mu jedzenie podane w naczyniach wcześniej używanych przez człowieka z najniższej kasty. Jeśli więzień nie wytrzyma lub nie zauważy podstępu, sam przejdzie do kasty seksualnie upokorzonych.

W takiej subkulturze zachowanie ludzkiej godności oznacza uniknięcie seksualnego upokorzenia za wszelką cenę. W rezultacie zdrada, oszustwo, przemoc czy upokarzanie innych są postrzegane jako działania dopuszczalne, a nawet godne szacunku, jeśli pozwalają uniknąć obniżenia własnego statusu.

Rosyjska władza mogłaby wykorzenić przemoc seksualną w „zonach”, gdyby wydała odpowiednie polecenia. Jednak traktuje hierarchię opartą na seksualnym upokorzeniu jako dodatkowe narzędzie kontroli społeczeństwa. Z tego powodu postrzega ruch LGBT jako zagrożenie dla istniejącego systemu symbolicznych relacji władzy i podporządkowania. Rosyjska władza nie sprzeciwia się samym relacjom homoseksualnym – sprzeciwia się traktowaniu biernych uczestników tych relacji jak ludzi. Właśnie dlatego w Rosji stale zaostrza się ustawodawstwo wymierzone przeciwko osobom LGBT.

Istota rosyjskiej polityki w sferze seksualnej

Celem rosyjskiej władzy jest narzucenie społeczeństwu wypaczonego wyobrażenia o ludzkiej godności. Zgodnie z tą logiką godne są wszelkie działania – niezależnie od tego, jak bardzo są brutalne, niemoralne czy przestępcze – jeśli pozwalają uniknąć spadku w hierarchii społecznej, na której najniższym szczeblu znajduje się kasta osób seksualnie upokorzonych.

Bo znaleźć się na samym dnie może każdy. W Rosji można aresztować dowolnego biznesmena lub wysokiego urzędnika i – jeśli nie wykaże wystarczającej uległości – wydać odpowiednie polecenia administracji więziennej. Strach przed taką perspektywą skłania ludzi do przyjmowania wypaczonego rozumienia ludzkiej godności w celu zachowania własnego statusu społecznego. Każdy, nawet najbardziej haniebny czyn, uznawany jest za przejaw godności, jeśli ratuje człowieka przed zagrożeniem znalezienia się na samym dole hierarchii społecznej. W tym systemie odniesienia, jeśli ktoś zostaje seksualnie upokorzony, oznacza to utratę godności ludzkiej, natomiast jeśli sam dokonuje takiego aktu wobec innych – przeciwnie, potwierdza to jego godność.

Propaganda obrony tradycyjnych wartości pełni funkcję ideologicznej osłony rosyjskiej polityki w sferze seksualnej. W tym celu władze Kremla angażują autorytety religijne, które rozpowszechniają narrację o bezbożnym i demonicznym Zachodzie, rzekomo niszczącym normy tradycyjnej moralności poprzez wspieranie praw osób LGBT. W szczególności podobne twierdzenia wielokrotnie pojawiały się w wystąpieniach patriarchy Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego Cyryla. Jednak ani patriarcha Cyryl, ani inni rosyjscy autorytety nie podejmują kwestii przemocy seksualnej w więzieniach, armii czy na terytoriach okupowanych.

Rosyjska władza wykorzystuje zarówno administrację więzienną, jak i przedstawicieli środowisk przestępczych do utrzymywania wśród osadzonych stałego strachu przed utratą statusu społecznego poprzez seksualne upokorzenie. Tę samą praktykę przeniesiono również do armii, stosując wszelkie formy seksualnego upokorzenia wobec żołnierzy odmawiających udziału w śmiertelnych szturmach.

W pewnym momencie strach ten staje się tak silny, że przewyższa nawet lęk przed śmiercią. Wówczas uruchamia się mechanizm psychologiczny, który przekształca strach w pokręcone poczucie godności, wyrażające się w gotowości do bezsensownego zabijania i równie bezsensownego umierania. Sprzyja to kształtowaniu postawy gnostycznego fatalizmu, polegającej na poczuciu utraty wartości życia i jego z góry przesądzonego końca. Jak bardzo przerażający nie byłby taki obraz świata, jego alternatywa – znalezienie się w kaście seksualnie upokorzonych – jest przez rosyjskich żołnierzy postrzegana jako jeszcze bardziej przerażająca perspektywa.

Istnieją jednak także miliony Rosjan, którzy popierają wojnę, ale sami korzystają z pokojowego życia na zapleczu i nie odczuwają bezpośredniego zagrożenia seksualnym upokorzeniem. Postrzegają oni politykę Kremla w sferze seksualnej jako wolność od własnego sumienia i swoistą indultencję za wszelkie niemoralne czyny, uważając, że wolno im wszystko, co nie prowadzi do utraty własnego statusu społecznego.