sobota, 22 sierpnia 2026

Nikołaj Karpicki. Rosyjska świadomość imperialna a utrata adekwatnego postrzegania prawdopodobieństwa zdarzeń

 

Dlaczego Rosjanie wierzą w absurdalne rzeczy? To, co w obrazie świata człowieka Zachodu wydaje się nieprawdopodobne, w obrazie świata Rosjan jawi się jako nieuniknione. Błąd zachodnich analityków polega na tym, że szukają racjonalnych motywów działania rosyjskich władz. Rosjanie inaczej oceniają jednak znaczenie poszczególnych wydarzeń i inaczej przypisują im prawdopodobieństwo, co bezpośrednio wpływa na ich świadomość imperialną.

Dlaczego Zachód błędnie ocenił zagrożenie militarne ze strony Rosji?

Aby nie zagubić się w natłoku informacji, człowiek musi ustalić priorytety: co zasługuje na szczególną uwagę, a co należy zignorować. Wymaga to systemu oceny prawdopodobieństwa określonych zdarzeń – swoistej macierzy prawdopodobieństw. Przykładowo, przed rosyjską agresją na Ukrainę przywódcy państw zachodnich uznawali za skrajnie mało prawdopodobne, że Putin rozpęta wojnę. Przekonanie to opierało się na obrazie świata, w którym ludzie kierują się przede wszystkim własnym interesem, podczas gdy wielka wojna nie leżała w interesie Putina. Miał przecież już wszystko, czego można było sobie życzyć: absolutną władzę, stabilność wewnętrzną, wpływy na arenie międzynarodowej oraz możliwość bajecznego bogacenia się dzięki sprzedaży surowców naturalnych. Wojna podważyłaby to wszystko.

Obraz świata opiera się na określonych ideach i wyobrażeniach, które wpływają na ocenę prawdopodobieństwa wydarzeń. U podstaw obrazu świata Putina, podobnie jak większości Rosjan, leży przekonanie, że Zachód jest z natury wrogi wobec Rosji, a zatem najważniejsze jest przetrwanie w cywilizacyjnej konfrontacji z nim. Przewagę uzyska ten, kto pierwszy rozpęta wojnę, natomiast interesy gospodarcze mają w tym przypadku znaczenie drugorzędne. Błąd zachodnich przywódców polegał na tym, że w sposób arbitralny przenieśli własne wyobrażenia na Rosję.

To, co w jednym obrazie świata wydaje się niemożliwe, w innym jest postrzegane jako nieuniknione. Innymi słowy, struktura obrazu świata stanowi zarazem macierz prawdopodobieństw, zgodnie z którą postrzegane są wydarzenia i odczytywane są ich znaczenia.

Świadomość imperialna Rosjan opiera się na innej macierzy prawdopodobieństw

Dla przeciętnego Rosjanina imperium to właśnie Rosja, kojarzona z przestrzenią życiową, w której można czuć się bezpiecznie. Tak było niemal przez cały bieg rosyjskiej historii. Bezpieczeństwo na tej ogromnej przestrzeni życiowej może zagwarantować jedynie władza centralna. Jeśli zaś osłabnie lub upadnie, nastąpi chaos: rozprzestrzenienie się przestępczości, napływ migrantów, wojny domowe i konflikty wewnętrzne. Jest to założenie diametralnie odmienne od tego, które leży u podstaw europejskich demokracji, gdzie ludzie bronią własnej autonomii, swoich praw i samorządności, ponieważ właśnie samodzielność i niezależność dają poczucie bezpieczeństwa.

Rosyjska świadomość imperialna kształtuje obraz świata oparty na następujących przekonaniach:

    Rosja jest odrębną cywilizacją, obejmującą Ukrainę i Białoruś;
    Rosja nigdy nikogo nie zaatakowała;
    Rosja zawsze zwyciężała we wszystkich wojnach;
   Rosja rozszerzała swoje terytorium pokojowo, a wszystkie narody dobrowolnie wchodziły w jej skład;
    Zachód jest z natury wrogi wobec Rosji, a wojna z nim jest nieunikniona.

Dlaczego Rosjanie przyjmują tak absurdalne wyobrażenia, w tym także wykształceni intelektualiści, którzy mają dostęp do informacji, potrafią je weryfikować i poddawać krytycznej analizie? Co więcej, wierzą oni w każdą propagandową dezinformację, jeśli tylko jest ona zgodna z rosyjskim imperialnym obrazem świata. Na przykład mieszkańcy Związku Radzieckiego byli przekonani, że wojska radzieckie wkroczyły do Afganistanu na prośbę afgańskiego rządu, aby uprzedzić Amerykanów, którzy rzekomo chcieli wkroczyć tam bez zaproszenia.

Załóżmy, że mogli nie wiedzieć, iż radzieccy żołnierze zabili przywódcę Afganistanu Hafizullaha Amina, szturmując jego pałac. Propaganda bywa jednak tak absurdalna, że do jej zakwestionowania nie potrzeba żadnej dodatkowej wiedzy. Na przykład obywatele radzieccy wierzyli, że to Finlandia w 1939 roku zaatakowała Związek Radziecki. Wystarczy spojrzeć na mapę, aby zrozumieć, że jest to równie nieprawdopodobne jak twierdzenie, że naszą planetą rządzą reptilianie. Ludzki umysł jest jednak skonstruowany w taki sposób, że nawet wybitny naukowiec, uznany specjalista w swojej dziedzinie, może jednocześnie wierzyć w teorie spiskowe, reptilian lub popierać agresywną wojnę, całkowicie ufając propagandzie, która ją usprawiedliwia. Gdyby w tamtym okresie Związkowi Radzieckiemu udało się okupować Finlandię, ci sami ludzie byliby przekonani, że Finlandia sama, dobrowolnie, weszła w skład ZSRR, a wszelkie rozmowy o jej niepodległości uznawaliby za działalność wrogą.

Obraz świata osobowości paranoidalnej

Słowo „paranoidalny” jest używane nie tylko w odniesieniu do zaburzenia psychicznego, lecz także do określonego typu osobowości, która z punktu widzenia społeczeństwa może być uznawana za całkowicie zdrową. Osobowość paranoidalną charakteryzują takie cechy, jak nasilona podejrzliwość, pamiętliwość i skłonność do żywienia urazy, wysoka wrażliwość na zagrożenia, poszukiwanie ukrytych motywów, skłonność do systematyzowania i logicznego uzasadniania własnych przekonań na podstawie arbitralnie przyjętych zasad, logicznie spójna, lecz jednostronna interpretacja wydarzeń, brak empatii, niezdolność do zrozumienia odmiennego punktu widzenia oraz krytycznego podejścia do własnych przekonań. Wszystkie te cechy wynikają z zaburzenia macierzy prawdopodobieństw w świadomości paranoidalnej. Człowiek przestaje odróżniać najbardziej prawdopodobne wyjaśnienia od tych najmniej prawdopodobnych. Mało prawdopodobna wersja wydarzeń staje się dla niego pewnikiem, jeśli tylko odpowiada jego podejrzeniom.

Zaburzenie macierzy prawdopodobieństw może prowadzić do urojeń paranoidalnych, kiedy człowiek dostrzega ukryte komunikaty w zupełnie przypadkowych zbiegach okoliczności. Na przykład widzi na ziemi w pobliżu swojego domu papierek po cukierku „Kogucik – złoty grzebyk” i zaczyna podejrzewać, że ktoś celowo go tam podrzucił, sugerując, że „puści czerwonego koguta”, czyli podpali dom. Takie wyjaśnienie jest wewnętrznie logiczne, ale opiera się na tak mało prawdopodobnych założeniach, że człowiek zdroworozsądkowy po prostu by je zignorował.

Zgodnie z tą samą logiką funkcjonują wszelkiego rodzaju teorie spiskowe oraz przekonanie większości Rosjan, że Zachód zawsze dążył do zniszczenia Rosji. Czy oznacza to, że wszyscy oni są paranoikami? Oczywiście, że nie. W większości są to normalni, zdrowi ludzie. Należy odróżnić tych, którzy kształtują paranoidalny obraz świata, od większości ludzi, którzy godzą się żyć w jego ramach, choć sami są zupełnie zwyczajnymi, a nie paranoidalnymi osobowościami. Należy ich również odróżnić od ludzi obojętnych, którzy jedynie formalnie przyjmują propagandowe przekazy, ale się nimi nie interesują i nie próbują ich zgłębiać. Wśród tych, którzy kształtują paranoidalny obraz świata, znajdują się zarówno osoby rzeczywiście paranoidalne, jak i cyniczni ideolodzy prowadzący działalność propagandową wyłącznie z myślą o własnej karierze.

Dlaczego zdrowi ludzie wierzą absurdalnym wymysłom?

Najczęstszą motywacją do ufania wymysłom jest dążenie do przystosowania społecznego. Jeśli człowiek chce sprostać oczekiwaniom większości, domyślnie przyjmuje wszystko, w co wierzą inni. Dlatego łatwiej jest mu oszukać samego siebie, niż spierać się lub wchodzić w konflikt z otoczeniem. Oprócz tego można wskazać jeszcze dwie dominujące motywacje skłaniające ludzi do oszukiwania samych siebie – strach oraz nadzieję związaną z określonym obrazem przyszłości.

Strach może wynikać z braku poczucia własnej wartości, obawy przed utratą poczucia bezpieczeństwa, dotychczasowego stylu życia, pracy, statusu społecznego lub szacunku do samego siebie. Może być również związany z poczuciem zagrożenia własnej tożsamości, kultury lub nadziei na przyszłość.

Nadzieja natomiast wiąże się z określonym obrazem przyszłości. Każda informacja, która podaje ten obraz w wątpliwość, wywołuje niepokój i inne negatywne emocje, podczas gdy wszystko, co wzmacnia nadzieję, wywołuje entuzjazm. Człowiek zaczyna ufać nie tym źródłom, które są najbardziej wiarygodne, lecz tym, które zmniejszają jego niepokój i potwierdzają jego oczekiwania. W rezultacie stopniowo otacza się ludźmi podzielającymi jego poglądy, znajdującymi się z nim na tej samej emocjonalnej fali. W ten sposób powstaje bańka informacyjna, w której dostrzegane są jedynie te informacje, które odpowiadają już ukształtowanemu obrazowi świata.

Mechanizm wciągania w paranoidalny obraz świata

Wszelkie wymysły są postrzegane jako niewątpliwa rzeczywistość, jeśli tylko mieszczą się w obrazie świata danego człowieka. Większość Rosjan żyje w obrazie świata charakterystycznym dla osobowości paranoidalnej i dlatego wierzy, że Rosja nie zaatakowała Ukrainy, lecz jedynie się broni, podczas gdy Zachód rzekomo ustanowił w Ukrainie nazistowski reżim i za jej pośrednictwem chce zniszczyć Rosję.

Zwykły człowiek nie od razu trafia w pułapkę paranoidalnego obrazu świata. Najpierw musi wejść w tę samą przestrzeń komunikacyjną co osoby o paranoidalnym sposobie postrzegania rzeczywistości. Na tym etapie jest jeszcze w stanie dostrzec, że wymysły, które wszyscy wokół uznają za oczywistą prawdę, są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Ziarno wątpliwości zostało jednak już zasiane i człowiek zaczyna mimowolnie korygować ocenę prawdopodobieństwa różnych zjawisk, uznając to, co nieprawdopodobne, za możliwe, a to, co możliwe, za konieczne. W ten sposób stopniowo zmienia się macierz prawdopodobieństw, zgodnie z którą postrzega on wydarzenia.

Procesowi temu sprzyjają również inne motywy: korzyści materialne, strach, dążenie do zachowania pracy, spokojnego doczekania emerytury czy uniknięcia konfliktów. We współczesnej Rosji dochodzi do tego obawa przed utratą wolności, ponieważ adekwatna ocena rzeczywistości jest uznawana za przestępstwo, a wiele osób otrzymało wieloletnie wyroki więzienia za jej wyrażanie. Dążenie do wyparcia poczucia winy za zbrodnie Rosji w Ukrainie może prowadzić do tego, że ludzie jeszcze bardziej starają się przekonać samych siebie, iż to właśnie Ukraina rozpętała wojnę.

Po upadku systemu komunistycznego rozpoczęła się nowa transformacja świadomości imperialnej pod wpływem dwóch czynników: dążenia do upraszczania obrazu świata oraz utraty obrazu przyszłości. Wraz z dojściem Putina do władzy nowa forma imperializmu w Rosji – nekroimperializm – stała się podstawą polityki państwa, a wraz z rozpoczęciem wojny przeciwko Ukrainie utrwaliła się również w masowej świadomości rosyjskiego społeczeństwa.

Świadomość mitologiczna i obraz przyszłości

W społeczeństwach archaicznych świadomość mitologiczna strukturyzowała życie i sposób postrzegania świata. Mit jest pozaracjonalnym sposobem rozumienia rzeczywistości, dzięki któremu wszystko zyskuje nowe, mitologiczne znaczenie, pozwalające przezwyciężyć lęk przed nieznanym i pogodzić się z grozą świata. Cierpienie jest nie do zniesienia, gdy pozbawione jest sensu. Jeśli jednak staje się zrozumiałe w ramach mitologicznego obrazu świata, można je wytrzymać. Mit nie oferował jednak obrazu przyszłości, dlatego społeczeństwa archaiczne mogły przez stulecia pozostawać w stanie zastygłym, pozbawionym rozwoju.

Współczesne społeczeństwo jest zorganizowane inaczej. Dziś lęk przed cierpieniem i niepewnością przyszłości przezwycięża się nie dzięki mitowi, lecz dzięki obrazowi przyszłości. Człowiek ma nadzieję, że życie można zmienić, a nadzieja ta staje się źródłem jego aktywności, co doprowadziło do szybkiego rozwoju współczesnej cywilizacji zachodniej.

We współczesnej Ukrainie współistnieją różne wyobrażenia przyszłości, między którymi toczy się polityczna i społeczna rywalizacja. To, który z tych modeli stanie się dominujący, w dużej mierze zależy od młodego pokolenia, ponieważ to właśnie młodzież jest w największym stopniu zorientowana na przyszłość. W Rosji zamiast obrazu przyszłości proponuje się mitologizację przeszłości, która zastępuje historię i w ten sposób skłania człowieka do pogodzenia się z tragiczną rzeczywistością.

Jak jednak można pogodzić się z wojną, cierpieniem, śmiercią i przemocą? Tylko w jeden sposób – nadając im nowe, mitologiczne znaczenie. Kiedy śmierć, cierpienie i przemoc stosowana przez władzę otrzymują sakralne usprawiedliwienie, powstaje nekroimperializm.

W rzeczywistości rosyjskie władze próbowały przedstawić jako obraz przyszłości rekonstrukcję przeszłości, w której Rosja jest wielkim mocarstwem wojskowym, nieustannie poszerzającym swoje granice. Podczas okupacji Krymu wielu Rosjan z entuzjazmem przyjęło ten obraz, co przełożyło się na bezprecedensowe poparcie dla władz. Gdy jednak wojna nabrała charakteru przewlekłego konfliktu, obraz ten stracił swój blask i jest podtrzymywany jedynie poprzez projekcję na niego mitologicznych wyobrażeń o historii.

W rezultacie człowiek staje przed wyborem. Albo przyjąć tę mitologię, w której śmierć nabiera samoistnej wartości, a wówczas zabijanie ludzi w sąsiednim kraju zaczyna wydawać się usprawiedliwione: taki jest porządek świata, wojna i śmierć są czymś naturalnym i mają wartość samą w sobie. Albo odrzucić tę mitologię. Wówczas jednak rozpada się cały obraz świata, znika obraz przyszłości, a wraz z nim – możliwość przezwyciężenia lęku przed teraźniejszością. Właśnie w tej psychologicznej pułapce, moim zdaniem, znalazła się dziś rosyjska świadomość masowa.

Nekroimperializm i upraszczanie obrazu świata

Rosyjski nekroimperializm jest ukierunkowany na archaiczność, co wiąże się z dążeniem do powrotu do maksymalnie uproszczonego obrazu świata. Najbardziej prymitywnym przejawem lęku przed złożonością świata jest destrukcyjny instynkt charakterystyczny dla zlumpenizowanych osób (dresiarzy/gopników). Ludzie o podobnej mentalności spotykani są we wszystkich warstwach społeczeństwa. Nie dążą oni do tworzenia czegoś nowego ani do zachowania tego, co już istnieje. Ich podstawowa zasada brzmi: zniszczyć wszystko, co wydaje się niezrozumiałe lub obce. Po co? Aby świat stał się prostszy. Cała złożoność rozkładu zdarzeń według prawdopodobieństwa sprowadza się do binarnego schematu: tak/nie, a wszystkie warianty pośrednie zostają wyeliminowane z macierzy prawdopodobieństw.

Taka postawa, oparta na dążeniu do uproszczenia, jest bezpośrednio związana z tłumieniem empatii. Stopniowo krąg ludzi, wobec których człowiek jest zdolny odczuwać współczucie, coraz bardziej się zawęża, a wszyscy pozostali zaczynają być postrzegani jako abstrakcje. Wówczas łatwiej już zaakceptować ideologiczne założenia usprawiedliwiające ich unicestwienie. Taka postawa staje się elementem ideologii państwowej i przenika wszystkie sfery rosyjskiego społeczeństwa. W istocie styl polityczny Putina jest stylem gopnika, który dostrzega wrogów we wszystkich, którzy się od niego różnią.

Jeśli człowiek staje się wrogiem już przez sam fakt swojego istnienia, najprostszym rozwiązaniem byłoby doprowadzenie do tego, aby w ogóle nie istniał. A kiedy śmierć zaczyna być postrzegana jako uniwersalny sposób upraszczania świata, budzi się instynkt nekrofiliczny. Najprostszym sposobem uproszczenia świata jest wojna. Zgodnie z tą logiką nie tylko śmierć wrogów na wojnie, lecz także śmierć własnych rodaków jest postrzegana jako sposób upraszczania świata, co wyjaśnia obojętność większości Rosjan wobec nieuzasadnionych strat w wojnie przeciwko Ukrainie. W ten sposób w ciągu lat wojny postawa nekrofiliczna zaczęła dominować w rosyjskiej świadomości masowej.

Trudno powiedzieć, co będzie dalej. Jednak skrajne uproszczenie każdego systemu społecznego nieuchronnie prowadzi do sytuacji, w której prędzej czy później przestaje on być zdolny do samopodtrzymywania i zaczyna rozpadać się pod własnym ciężarem. W każdym razie nie sądzę, aby system społeczny oparty na nekrofilii mógł przez długi czas pozostawać zdolny do życia.